Kierunek Azerbejdżan – cz. 3

JADYMY Węgier wieczorem zaserwował niedogotowaną kapustę z wkładką.Wkładka to podgardle tak tłuste, że w gardle się zapiera. Całe szczęście że obok szczeka pies więc tłuste zajada jak gospodarz odwraca głowę. Widząc pusty talerz dostaję dokładkę, ze szczęścia chce mi się płakać. Węgry płaskie, więc do granicy z Rumunią kilometry uciekają, ruch mały sama radość.

Read More

Kierunek Azerbejdżan – cz. 2

JADYMY! Kiedyś zaczytywałem się w książkach „Barwy walki” Moczara, Łuny w Bieszczadach, więc za każdym zakrętem czaił się partyzant albo żołnierz Ukraińskiej Armii Powstańczej zwanej potocznie UPA. To było jednak dawno temu, bo teraz Bieszczady nie płoną, a raczej rozpalają umysł, bo widoki niesamowite aż do samej granicy w Radoszycach.

Read More

Kierunek Azerbejdżan – cz.1

JADYMY Jak zwykle ruszam z mojego Nikiszowca na kilka miesięcy, mijam szyb, „Karmer”, na którym pracowałem kilkanaście lat. Przystanek przy kościele na Nikiszu, nie zaszkodzi „porzykać” pomodlić się, spotykam kilku emerytów, gdzie się wybierasz do Azerbejdżanu i dalej, nie wiem czy wiedzą gdzie to jest ale jeden dotyka mojego czoła czy nie mam gorączki, wiem […]

Read More