CatEye INOU

Od zeszłego sezonu coraz bardziej wzrasta zainteresowanie tworzeniem filmów podczas kolarskiej rywalizacji. Zamontowane na rowerach kamery kręcą przebieg wyścigów od wewnątrz dostarczając potem podczas oglądania niemałych emocji. Co jeśli jednak do jazdy podchodzimy rekreacyjnie, a czas spędzany na rowerze utożsamiamy bardziej z poznawaniem nowych miejsc, którymi potem chcielibyśmy podzielić się ze znajomymi? Tutaj z pomocą przychodzi nam CatEye i jedna z pierwszych na rynku kamer z modułem GPS – INOU.

Co roku dystrybutorzy zasypywani się przez producentów wszelkiego rodzaju nowościami. Zanim jednak dana rzecz zostanie wprowadzona na lokalny rynek, musi ona zostać dokładnie przetestowana, aby mieć pewność, że będzie spełniała oczekiwania późniejszych użytkowników. W ten sposób przez kilka dni sam miałem okazję testować tegoroczną nowość japońskiej firmy CatEye, a mianowicie INOU.

Idea połączenia małej kamerki z modułem GPS od razu przypadła mi do gustu. Może jazda rekreacyjna nie jest moją domeną, ale często podczas treningów zdarza mi się robić zdjęcia lub filmiki telefonem, które potem pokazuje znajomym. Pierwsze pytania jakie wtedy mi zadają są oczywiste – gdzie zostały one zrobione lub nakręcone? Rozpoczyna się wtedy żmudne tłumaczenie, opisywanie i wskazywanie miejsc na google maps. W przypadku posiadania INOU cała sprawa jest bardzo uproszczona. Przejechaną trasę razem z zaznaczonymi miejscami, gdzie zostały zrobione pliki multimedialne wgrywamy na odpowiednią stronę INOU Atlas . Widoczny jest tam także cały profil i mapa trasy. Tyle w skrócie. Zacznijmy jednak od początku….

Decydując się na to ciekawe urządzenie otrzymujemy w pudełku dwa mocowania. Jedno może być zamontowane na kierownicy (i jak można się przekonać w wielu miejscach na rowerze), drugie na kasku lub pasku plecaka. Wraz z mocowaniami znajdziemy jeszcze instrukcję i 1GB kartę pamięci microSD z dołączonym adapterem. Ciekawie rozwiązano samo zasilanie, którego role pełnią dwie baterie AAA. Jest to o tyle dobre, że kiedy podczas wycieczki rozładuje się nam kamerka, nie będzie problemu z zakupieniem lub wymianą na nowe. Poza tym zawsze możemy stosować akumulatorki, które potem będzie można naładować w domu.

Kilka słów archiwizowaniu danych. Generalnie opcji jest tutaj kilka: możemy zapisywać tylko trasę jako ślad GPS, robić same zdjęcia i nagrywać filmy lub połączyć te dwie opcje ze sobą. Tryb zapisu trasy modułem GPS dostarcza nam wielu standardowych informacji, jak prędkość, przewyższenie, dystans i wszystko inne z czym możemy spotkać się w standardowym liczniku . W tym miejscu pojawia się jednak pierwszy minus. INOU nie posiada rządnego wyświetlacza, dlatego wszystkie te dane możliwe są do przeglądnięcia dopiero w domu. Mamy za to 3 mrugające diody, które informują nas w jakim trybie urządzenie aktualnie pracuje.

Biorąc jednak pod uwagę dedykowaną funkcję kamerki, wyświetlacz wydaję się zbędny, gdyż dodatkowa zabawa i ustawianie mogłoby nas rozpraszać podczas jazdy. Tym samym obsługa staje się bardzo intuicyjna i prosta, gdyż odbywa się ona tylko za pomocą  3 przycisków:

  • on/off – za jego pomocą włączamy i wyłączamy urządzenie, a także uruchamiamy lub zamykamy tryb zapisu śladu GPS
  • aparat – przycisk służący do manualnego robienia zdjęć lub włączenia trybu auto, w którym zdjęcia robione są automatycznie w określonych odstępach czasu (1,2,5 i 10min)
  • kamera – za pomocą tego przycisku włączamy lub wyłączamy nagrywanie, które odbywa się bez dźwięku i w rozdzielczości 640X480 (VGA) 30 / 15 fps

Do montażu urządzenia służą 2 mocowania.  Pierwsze, tak jak wspomniałem wcześniej, umożliwia zamocowanie na kasku, gdzie dodatkowo możemy uregulować kąt jego ustawienia . Drugie przeznaczone jest do montażu kamerki na kierownicy, jednak tak naprawdę pozwala na zamontowanie jej w dowolnym miejscu. Mnie udało się to zrobić na sztycy, amortyzatorze, a także na ramie – ograniczeniem jest tutaj tylko nasza wyobraźnia.

Zgrywanie danych

Tutaj pojawiają się kolejne schody. Nasz komputer musi być zaopatrzony w czytnik kart SD, który mimo że obecnie jest już standardem, to użytkownikom starszych komputerów na wstępie może przysporzyć mały problem. Po podłączeniu karty musimy zalogować się na stronie INOU Atlas, a następnie pobrać program INOU Sync. Aby dzielić się nagranymi filmami musimy również posiadać konto Youtube. Oczywiście zrobione zdjęcia i filmy, możemy zgrać też na dysk naszego komputera, jednak konieczny jest do tego mały fortel, gdyż nie są one bezpośrednio widoczne na włożonej do komputera karcie pamięci. Jako plus należy potraktować bardzo prostą obsługę wyżej wymienionych aplikacji, którym, mimo że na początku trzeba poświecić trochę czasu, to potem samo zgrywanie nie sprawia większych problemów.

Jakość

To chyba kluczowa rzecz, która zadecydowała, że urządzenie to nie trafi na nasz krajowy rynek.  Robione zdjęcia reprezentują sobą bardzo niską jakość i rozdzielczość i przyznam się szczerze, że większość dostępnych na rynku komórek bije je na głowę. Sytuację poprawia nieco jakość kręconych filmów – 640 x 480 pixels (VGA) 30 / 15 fps, jednak mimo wszystko na obydwu płaszczyznach znając poziom japońskiej technologii, mogłoby być lepiej.

Podsumowanie

CatEye INOU jest bardzo ciekawym urządzeniem, o moim zdaniem, jeszcze nie do końca wykorzystanym potencjale. Samo założenie połączenia kamery i modułu GPS jest strzałem w dziesiątkę, jednak jakość nagrywanych multimediów nie do końca idzie w parze z rewolucyjnym pomysłem. Urządzenie miało premierę w tym roku, więc miejmy nadzieje, że producent wyciągnie pewne wnioski i w najbliższych latach zostaną poprawione wszystkie niedociągnięcia.

Dodaj komentarz przez Facebook

komentarzy

2 comments on “CatEye INOU

  1. KK 29 października 2012 at 09:53

    >>Tutaj pojawiają się kolejne schody. Nasz komputer musi być zaopatrzony w czytnik kart SD, który mimo że obecnie jest już standardem, to użytkownikom starszych komputerów na wstępie może przysporzyć mały problem.

    Jak ktoś się bierze za filmy to raczej nie starym złomie sprzed 5-6 lta bez czytnika SD
    bo na takim komputerze nic nie zrobi…

  2. KK 29 października 2012 at 09:54

    >>To chyba kluczowa rzecz, która zadecydowała, że urządzenie to nie trafi na nasz krajowy rynek. Robione zdjęcia reprezentują sobą bardzo niską jakość i rozdzielczość i przyznam się szczerze, że większość dostępnych na rynku komórek bije je na głowę. Sytuację poprawia nieco jakość kręconych filmów – 640 x 480 pixels (VGA) 30 / 15 fps,

    A kosztuje pewnie tyle co qltowe GoPro…
    Produkt nieporozumienie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *