Cateye Nano Shot Plus – TEST

Trening późnym wieczorem to zawsze spore wyzwanie. Dziurawe drogi za dnia sprawią nie lada problem, a co dopiero po zmroku, kiedy ich dostrzeżenie odpowiednio wcześnie graniczy z cudem.  Gdy jednak po całym dniu spędzonym w pracy lub szkole mimo wszystko chcemy wybrać się pokręcić na zewnątrz  to potrzebna jest nam bardzo mocna lampka. Na szczęście takim urządzeniem jest Cateye Nano Shot Plus.

Zdanie o japońskiej firmie wyrobiłem sobie już bardzo dawno przy okazji testowania całej gamy asortymentu z mrugającym kotkiem. Dotyczy to zarówno lampek, ale także opisywanego ostatnio licznika Strada. Cateye charakteryzuje się zarówno ponadprzeciętna jakością wykonania, jak i dbałością o szczegóły. Odstraszać może czasami cena, jednak jak tak to już bywa w przypadku rzeczy wykonanych z bardzo dużą starannością i mających służyć nam bardzo długo.

Pierwsze wrażenia

Cateye Nano Shot Plus to starszy brat lampki Nano Shot, która pojawiła się w sprzedaży na początku bieżącego roku. Pierwszą rzeczą, która odróżnia je od siebie jest fakt, że Nano Shot Plus wyposażony jest nie w jedną, a dwie wysokiej mocy diody LED, które jak twierdzi producent zapewniają aż 600 lumenów oświetlenia. Czyli ile? Mniej więcej tyle, ile wytwarzają reflektory samochodu osobowego z włączonymi światłami mijania (pod warunkiem, że wyposażone są one w żarówki próżniowe).  Zakładając jednak, że rowerem jeździ się dużo wolniej niż samochodem, to liczba ta robi poniekąd spore wrażenie. Zanim jednak przejdziemy do dalszych szczegółów dotyczących specyfikacji, to najpierw kilka słów o wykonaniu i budowie.

Decydując się na najnowsze dziecko Cateye`a otrzymamy lampkę, kabelek umożliwiający ładowanie przez port USB i sprawdzone mocowanie FlexTight, które zapewni, aby nasze oświetlenie było zawsze przymocowane bezpiecznie na kierownicy. Cała masa dołączonych instrukcji ułatwi zapoznanie się z podstawowymi parametrami i stosunkowo prostym użytkowaniem.

Jak to bywa w przypadku wyrobów z kraju kwitnącej wiśni, nie zawiedzie nas wykonanie. Wszystkie elementy zostały spasowane wzorowo i dokładne oględziny sprawią, że utwierdzimy się w przekonaniu, że mamy do czynienia z czymś naprawdę wyjątkowym. Odczucia wizualne są tutaj jedną stroną medalu, druga to wodoodporność, która daje możliwość używania lampki podczas opadów deszczu bez obawy na jej przemoczenie.

160 gram w połączeniu z absorbującym wstrząsy tworzywem daje pewność, że przy braku ostrożności lampka nie ulegnie uszkodzeniu przy bliższym kontakcie z podłożem. Na uwagę zasługuje także podświetlany przycisk do włączania i wyłączania, który w zależności od poziomu baterii świeci się na czerwono, bądź zielono.

Parametry techniczne

Pora na najciekawszą cześć , czyli trochę liczb. Jak wspomniałem na początku Nano Shot Plus wyposażony jest w 2 wysokiej mocy diody LED generujące strumień światła o wartości 600 lumenów, co odpowiada 5000 kandeli. Z dużą mocą związany jest oczywiście spory pobór energii, dlatego całość zasila 3,7 V bateria Li-Ion o pojemności 2800 mAh. Niestety przy sporym zapotrzebowaniu lampki pozwala to na zaledwie 1,5h w najsilniejszym trybie świecenia i ponad 4h trybie oszczędnym.  Na szczęście baterie możemy wielokrotnie ładować i już po 5h będzie ona praktycznie pełna. Jak twierdzi producent, akumulatorek może być ładowany bez problemu ponad 300 razy bez uszczerbku na swojej pojemności, która po tym okresie zacznie nieznaczenie spadać.

 Test

Nie ukrywam, że możliwość jazdy z lampką była dla mnie wybawieniem. Niejednokrotnie wybierając się na krótki trening po 18.00, już niecałą godzinę później dopadały mnie ciemności. Mając na względzie bezpieczeństwo własne i mojego sprzętu, wybierałem trasy tak, aby maksymalnie znaleźć się w dobrze oświetlonym punkcie miasta, z którego wracałem już do domu. Odkąd zacząłem jeździć z Nano Shotem Plus, mogłem pozwolić sobie na więcej. Moc lampki była przytłaczająca, o czym niejednokrotnie przekonali się kierowcy jadący z naprzeciwka. Szans nie miało również oświetlenie montowane w mijających mnie skuterach, które ledwo co oświetlały pojawiająca się przed nimi drogę. Cateye sprawdził się zarówno doskonale w całkowicie zaciemnionym lesie, jak i podczas jazdy na szosie, gdzie rozwijanie prędkości bliskich 40 km/h jest normą. Bez obawy na czyhające w czeluściach nocy dziury mogłem dokręcać do woli. Pośród tych wszystkich zachwytów była jednak mała kropla goryczy. Czas świecenia na pełnej mocy, który zamykał się zawsze w 2 h. Jest to jednak fakt, który może zawieść jedynie wielbicieli całonocnych przygód, dla których dedykowane jest z reguły oświetlenie z zewnętrznym akumulatorem. Na pochwałę zasługuje tutaj wspomniany wskaźnik zużycia baterii, który dokładnie wyznaczał moment, w którym warto było przejść na oszczędny tryb świecenia, aby nie wracać do domu w całkowitej ciemności.

Podsumowanie

Decydując się na Nano Shot Plusa, trzeba odpowiedzieć sobie na jedno zasadnicze pytanie. Do czego mamy zamiar go używać? Jeśli zamysłem jest zakup bezkompromisowej lampki, która sprawdzi się podczas wieczornych lub nocnych treningów trwających nie więcej jak 3-4h, to będzie to coś dla nas. Sprawdzi się ona w każdym rodzaju terenu i warunkach pogodowych zapewniając sporą jasność w momencie, gdy dopadną nas egipskie ciemności.  Wbudowany akumulatorek ułatwi użytkowanie, że jedyne o czym będziemy musieli pamiętać to naładować lampkę, przed kolejną nocną przygodą. Nano Shot Plus powinien trafić do sprzedaży na początku przyszłego roku.

Dodaj komentarz przez Facebook

komentarzy

4 comments on “Cateye Nano Shot Plus – TEST

  1. Anna CV Szablony Team 3 października 2012 at 12:37

    Szukałam takiego rozwiązania – mam naprawdę kiepską lampkę i teraz gdy szybko robi się ciemno – a drogi jak to zostało wspomniane w artykule nie są w najlepszym stanie – miałam problem z jazdą rowerem. Czekam w takim razie aż trafi do sklepów :)

  2. Maciek 31 października 2012 at 20:28

    Cateye, to świetna firma. W końcu o ile się nie mylę, jest to pierwsza firma, która zaczęła produkować oświetlenia do rowerów. Korzystam z ich lamp i na prawdę polecam. Czasami warto dopłacić parę złotych

  3. sivasec 6 listopada 2012 at 21:00

    Nie widzę tu żadnej rewelacji gdyż są lepsze opcje. Chyba bezkonkurencyjna a co najważniejsze tańsza znając ceny takich wynalazków przy zachowaniu lepszych parametrów to Bociaralka i wszystko w temacie. Zainteresowani znajdą sobie opinie i źródło zakupu.

  4. Gringo 30 stycznia 2013 at 20:00

    Moim zdaniem Bocialarka jest bezkonkurencyjna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *