Jak odróżnić podróbki od produktów oryginalnych?!

Chińczycy podrabiają wszystko. Zresztą nie tylko oni. Nie chcę tutaj osądzać tylko ich.  Sam rynek fałszowanych produktów jest wart podobno 400 mld dolarów, czyli tyle ile równowartość Polskiego PKB. Ja spotkałem się już z najbardziej dziwacznymi, żeby nie nazwać bezczelnymi, rodzajami podróbek. A tą najdziwniejszą o której słyszałem, to replika całego miasta. Miejscowość Hallstatd, leżąca nad jeziorem Hallstättersee w Alpach Salzburskich, którą odwiedziłem kilka lat temu, była przepełniona turystami z dalekiego wschodu. Jak się później okazało, jest to dla nich taka atrakcja, że stworzyli własną kopie w skali 1:1…

Ale to są już ekstrema. Zejdźmy do przyziemnych rzeczy, które na pewno nas bardziej interesują. Podróbki zalały już chyba wszystkie gałęzie przemysłu. Samochody, zabawki, ubrania, piwa (?!), no i oczywiście rowery.

W branży rowerowej znajdziemy wszystko podrobione i naprawdę nie trudno jest to kupić. Nie trzeba szukać ukrytych sklepików, czy chodzić rano na targ. Nie ma też specjalnych serwisów internetowych, do których dostęp jest skrzętnie ukrywany w obawie o zdemaskowanie. Te produkty po prostu są w… sklepach.

I możemy sobie zamówić taki mostek karbonowy, leciutki , z oryginalnym logo, ze świadomością że mamy firmowy produkt. A tu na pierwszej górce on po prostu pęknie…

I możemy też kupić kask rowerowy o 50% taniej. I co z tego że logo jest jakieś takie inne, ale zrobiliśmy interes życia. Mam jednak nadzieje, że nikomu nie przyszło tak naprawdę przetestować takiego kasku.

Takich historii, o awaryjnych podróbkach, pękniętych ramach, kołach, mostkach znajdziemy masę i myślę, że nie muszę nikogo zbytnio przekonywać, że problem jest i że trzeba sobie jakoś z tym radzić. No właśnie ale jak?

Jak odróżnić rzeczy oryginalne od podrobionych?

Ubrania – to chyba najłatwiej podrobić. Nie ma tutaj przecież wybitnych technologii, skomplikowanych maszyn produkcyjnych, czy też drogich surowców. No i właśnie jeśli tak myślisz to jesteś w błędzie! Jeśli ktoś myśli, że podrobiona membrana Gore Tex®, będzie miała takie same właściwości jak produkt oryginalny, to niestety się rozczaruję. I kupi sobie taką „kurteczkę”, szczęśliwy pojedzie w góry, gdzie jest zimno i kurtka naprawdę się przydaję, a na podjazdach będzie się z niego „lało” bo kurtka miała oddychać, a zachowuje się jak worek nylonowy. A na drugi dzień grypa i zapalenie płuc… tyle było wycieczki. Podobnie będzie ze spodenkami, gdzie niby wkładka „żelowa”, super komfortowa, a po godzinie okaże się twarda jak deska. A przecież miało być jak w oryginale, tylko bez logo. Jak zatem ustrzec się przed takimi „niespodziewanymi” przykrościami?

fot. www.castelli-cycling.com

Oto 4 rzeczy na które warto zwrócić uwagę:

Cena

To jest ten element, który kusi, który decyduje o tym, że jesteśmy w stanie poświecić nasz komfort, nasze zdrowie i nasze bezpieczeństwo dla kilkuset złotych. Wiem, zdaję sobie sprawę, że niektóre markowe produkty są naprawdę drogie. Ale wysoka cena nie bierze się z „niczego”. Wyobraźcie sobie taką markę Castelli. Produkty są projektowane przez najlepszych designerów, testowane przez najlepsze ekipy kolarskie (w tym Team Sky z naszym Michałem Kwiatkowski) i tworzone przy użyciu najlepszych sprawdzonych materiałów. To musi kosztować. A taka podróbka? Kopiuj, wklej, i mają gotowe stroje. Tak więc cena jest odzwierciedleniem, i doświadczenia takiej marki, i pracy, którą włożyli w wyprodukowanie tego produktu. A więc nie dajcie się zwieźć ofertom po 200 zł za oryginalny komplet koszulka + spodenki. To po prostu jest nierealne!

fot. www.castelli-cycling.com

Rozmiary

Rozmiar jest kolejnym sygnałem, który może nas ostrzec przed zakupem podróbki. Najlepiej zresztą odszukać nasz model na stronie producenta i zobaczyć jakie rozmiary oferuje. Szukając markowych, oryginalnych ciuchów sportowych raczej nie natkniemy się na rozmiary typu XXXXL lub XXS. A więc jeśli sklep w którym planujecie kupić koszulkę, ma w ofercie rozmiary ekstremalnie duże, lub bardzo małe, to upewnijcie się czy te produkty na pewno są oryginalne. Jednak na odwrót sklep gdy sklep nie posiada w ofercie rozmiarów skrajnych jakie są prezentowane na stronie producenta, to taka sytuacja jest zrozumiała, bo sprzedawca może się obawiać czy uda mu się sprzedać taką małą koszulkę. Natomiast od razu powinna Wam zapalić się ostrzegawcza lampka gdy są dostępne w sklepie rozmiary, których nie oferuje producent:

Produkt oryginalny z lewej (www.castelli-cycling.com/teamsky), po prawej stronie ekstremalne rozmiary.

 

Wygląd

Wygląd jest chyba najważniejszym czynnikiem, który skusi nas do poszukania „tańszej” opcji. Przecież podróbki nie mają na celu podrobienie technologii, a głownie designu. W dobie Rafała Majki i Kwiata, chcemy kupować rzeczy, które będą miały takie same barwy, logo jak ich oryginalne koszulki teamowe. A nawet chcemy, aby te koszulki leżały i wyglądały tak samo. Nie ma w tym przecież nic złego, że chcemy się upodobnić do najlepszych kolarzy.

Ale tak naprawdę, nie ma idealnych podróbek. Zawsze coś będzie odbiegało od oryginału. Dlatego jeśli kupujemy przez Internet, warto zwrócić uwagę na logo, kolory, paski, na każdy szczegół, który może zdradzić produkty podrobione.

Produkt oryginalny z lewej (fot. www.castelli-cycling.com)

 

Materiał i technologie

To jest ten element, którego nie da się podrobić. Oczywiście wspomniana już kurtka może nie mieć Gore Tex’u, a inna membranę (np. Kore Teks), ale wciąż będzie to dalekie od oryginału. I właśnie za to płacimy kupując produkty oryginalne. Za gwarancję, że po założeniu koszulki z ochroną UV nie wrócimy z poparzeniem skóry, bo mamy pewność że ta ochrona faktycznie tam jest. Jeśli zatem macie możliwość sprawdzenia „na żywo” jakości kupowanego produktu, to gwarantuję wam, że oryginał poznacie, a podróbka będzie budziła pewne wątpliwości.

Z lewej produkt oryginalny (www.castelli-cycling.com/teamsky)

 

Jeszcze jedna rzecz dla której warto zapłacić za oryginał

Dobra, na koniec przyznam się, że kiedyś też uległem pokusie i zakupiłem sztycę karbonową, która była daleka od oryginału. Trochę to było nieświadomie, bo nie zdawałem sobie jeszcze sprawy z tego co to za firma, a dopiero rozpoczynałem przygodę z rowerem. Ale zamarzyło mi się mieć karbon w rowerze. Nie sprawdzając produktu na stronie producenta po prostu ją kupiłem za kilkadziesiąt złotych. W efekcie na jednym z treningów, akurat w momencie gdy chciałem rozprostować kręgosłup i wyprostowałem się puszczająca kierownice…sztyca pękła. Na szczęście skoczyło się na kilku siniakach, i dziwnych spojrzeniach ludzi widzących kolarza bez siodełka. Ale co zrobić z taką sztycą?

Nawet jeśli już coś się zepsuło, podróbki będzie nam bardzo trudno reklamować, a z produktem oryginalnym nie będzie już takiego problemu. A chyba wiadomo co się szybciej zepsuje ;)

Kornel

Zakręcony na punkcie rowerów - górskich, szosowych, miejskich... wszystkich! Poranną kawę zawsze zaczyna od rowerowej prasówki.

Dodaj komentarz przez Facebook

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *