[TEST] Kask MET Rivale Hes

Kask jest według mnie niezbędnym dodatkiem do roweru i nie wyobrażam sobie wyjścia na trening bez niego. Jest konieczny do ochrony naszej głowy przy ewentualnym upadku. Niestety, muszę przyznać, że trenując wciąż spotykam dużo osób jeżdżących po drogach bez kasku. Mnie kask nie raz uratował być może nawet życie.

Jaki był mój pierwszy kask? Pamiętam jak jako dziecko tata zabrał mnie do Gliwic do siedziby  firmy Velo i kupił mi mój wymarzony kask. Był marki MET, czarno-czerwony z daszkiem. I dodatkowo firmowy – 20 lat temu mieć taki kask to naprawdę było coś!

Tym bardziej cieszę się, że od początku sezonu 2016 miałem okazję powrócić do marki MET. Wybrałem model Rivale Hes. Choć ścigam się głownie w wyścigach na rowerze górskim (i to w jego koronnej odmianie, czyli XCO) wybór padł na kask bardziej szosowy, niż typowy do MTB. W dodatku w lekkim stylu aero, co ma swoje zalety.

IMG_4026

IMG_4017 IMG_4027 IMG_4028

Kask jest bardzo kompaktowy. W połączeniu z jego niską masą sprawia, że można zapomnieć ze się go ma na głowie. Jego wykończenie jest na wysokim poziomie, nie znalazłem w nim jakichś niedoróbek. Rivale bardzo dobrze trzyma się na głowie i nie przemieszcza się – sprawdzone na ciężkich zjazdach :)

Wentylacja nawet przy wysokiej temperaturze jest na odpowiednim poziomie. Z początku, przy wyborze, trochę się o to obawiałem, ponieważ nie przywykłem do tak zabudowanych kasków. Okazało się, że nic bardziej mylnego.

Póki co, przejeździliśmy razem ponad 4 miesiące, w różnych warunkach pogodowych. Jestem mile zaskoczony wytrzymałością kasku, bo po tym czasie praktycznie nie widać na nim śladów użytkowania. Powłoka jest bardzo odporna na zarysowania, a gąbki oraz paski są wykonane z dobrej jakości materiałów, przez co wytrzymują trudy codziennych treningów oraz ciężkie wyścigi.

IMG_3933 IMG_3944 IMG_3957

Bardzo przydatnym dla osób podróżujących może okazać się zakup dodatkowego pokrowca na kask. Dzięki temu nie będzie się obijał w podróży czy przemieszczał w aucie. A dodatkowo w pokrowcu możemy zmieścić okulary oraz rękawiczki i zmniejszyć prawdopodobieństwo, że którejś z tych rzeczy zapomnimy na wyjazd.

Ja ubieram kask zawsze, nawet na przejażdżkę. Tylko w nim mogę czuć się bezpiecznie. Zachęcam Was do jazdy w kasku, bo głowę mamy tylko jedną!

13217462_1707692779468692_6113696691827075258_o

Tekst: Kornel Osicki, OK Racing Team

Dodaj komentarz przez Facebook

komentarzy

1 comment on “[TEST] Kask MET Rivale Hes

  1. zibi 5 sierpnia 2016 at 20:17

    Ja właśnie zamówiłem ten sam kask i w tej samem kompozycji kolorystycznej. Mój poprzedni to MET Cosmo – ma już 7 lat i uratował mi życie w 2 poważnych wypadkach. Przy okazji ostatniego pękła wewnętrzna skorupa, ale zewnętrzna jeszcze wytrzymała i na szczęście nie spotkał mnie los Schumachera. Kask na głowie kolarza to bezwzględna konieczność!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *