Kazachstan-Kirgistan – część 11

JADYMY Z Medeo do Ałma Aty to szalona jazda w dół, niby ogłoszono większość obszaru za park narodowy, ale kto ma pieniądze ten buduje gdzie mu się podoba. Wjeżdżając w dolinę obok Medeo stoi brama tam kasują bilety za wstęp do parku i sprawdzają mi czy mam rejestrację z urzędu emigracyjnego. Takowej nie posiadam więc nie wpuszczają mnie i straszą policją emigracyjną. Pytam o nowoczesne domy na terytorium ogłoszonym za narodowy skarb, ale jak masz pieniądze to nie ma się czym przejmować budujesz według uznania, – ok nie moja sprawa. Znajduje przyjazny Hostel gdzie zarejestrowali mnie trzy dni do tyłu, podaję namiary tam znajdziecie pomoc: ESENTAL HOSTEL- TEL +7 (727)2927742 przecznica ulicy Kirowa.

Kolejka do biura policji emigracyjnej ogromna kolejka – święto za świętem więc cala to masa ludzka nie ma jakiejś cholernej pieczątki. Karnie czekam dwie godziny by dowiedzieć się, że trzeba cztery kserokopie paszportu, wizy i tu zastanawiam się dlaczego akurat liczba cztery. W Sudanie cztery i w innych ambasadach, biurach cztery kserokopie. Ludzie z różnych stron świata klną na czym świat stoi, bo muszą zapłacić sto dolarów kary nie z ich winy, bo świąt nasypało się równo. I ja rozmawiam z oficerem początkowo straszy mnie wydaleniem, ale tłumaczę mu że to wszystko, chęć uszanowania święta urodzin waszego prezydenta i tu od razu burknął 100 usa kary. Po pół godziny mam upragniony kawałek papieru bez którego nie wyjedziesz.

DSC08241 DSC08243 DSC08246 DSC08318 DSC08319

Trochę mnie zabolało bo to jednak sto dolarów i jeszcze oficer dał mi do zrozumienia bym wyniósł się z tego miłego kraju.

Ruszam w kierunku granicy z Kirgistanem – jako, że do Ałma Aty to pustynie stepy, a tu po wyjeździe z miasta po horyzont zboża złocące się w słońcu, a to traktorzyści zapraszają mnie na jednego a to do jurty na herbatę. Zrywa się burza i fantastyczne widoki czarnego nieba na nieboskłonie i żółte łany falujących zbóż robi niesamowity kontrast. Już mam rozbijać namiot gdy podjeżdża konno gościu i zaprasza mnie do jurty. Nocka za darmo ale gdy wyszedłem rano za potrzebą dwa ogromne psy dosłownie mnie o mało nie rozerwały na strzępy, ale wystarczył okrzyk gospodarza i zmieniły się w potulne baranki, które można dotknąć przytulić.

Koni prawie nie widać za to pod każdą jurtą wypasiony samochód z napędem na cztery kola. Pytam o kumys mój ulubiony napój i tu usłyszałem to kumys w Kirgizji tu wkracza nowoczesność czyli do monopolowego kilkaset kilometrów stąd.

Płaskowyż z łanami złocistych zbóż. Kończą się i kolejna przełęcz prowadzi do granicy. Tu jazda na złamanie karku bo nowo położony asfalt pozwala mykać pod 60 km na godzinę jadąc w śród fantastycznych widoków ośnieżonych szczytów. Sama granica to jeden wielki szaber plac czyli targowisko. Z Kirgiskiej strony wnoszą papierosy, wódkę całymi pakami celnicy szturmują prawie każą paczkę i pojazd, mnie wzięli na bok i tylko pytają o papierek wyjazdowy. Ogromna kolejka Kazachów w tym kilka wycieczek szkolnych i ja karnie ustawiam się w kolejce, ale po krótkim czasie każą mi zostawić rower i iść bez kolejki co i uczyniłem. Tam tylko pieczątka a świstek papieru zostaje na pamiątkę. Po stronie Kirgiskiej to tylko formalność pieczątka i miłego pobytu w naszym kraju słyszę. Tuż za granicą zatrzymują mnie cinkciarze czy nie chcę wymienić zielone, ale woleli by euro. Widząc moja Polska flagę zapraszają na obiad i tu zaskoczenie, jeden z kierowców podjeżdża tirem z polską naklejką na szybie, chwali się że tira kupił w Polsce na giełdzie i jest zadowolony bo taniej niż w Niemczech. Sprowadzają też osobowe bo u nas zrobiło się tanio a oni szukają dziesięciolatków w górę, nawet malować nie trzeba ani picować wszystko idzie na pniu. Nockę spędzam u sprzedawcy używanych samochodów, zostawiam namiar na siebie i zapraszam w gościnę na Nikisz. Do Biszkeku od granicy to tylko dwadzieścia kilometrów ale ja jadę drogą na Osz ale najpierw dwie przełęcze i jeden tunel przede mną o pięknej nazwie Teo Aszy na wysokości 358 6m

DSC08279 DSC08282 DSC08284 DSC08286 DSC08288 DSC08289 DSC08290 DSC08293 DSC08297 DSC08298 DSC08299 DSC08301 DSC08305 DSC08307 DSC08310 DSC08311 DSC08312 DSC08320 DSC08324 DSC08332 DSC08344

Omijam szerokim łukiem stolicę, jedzie się super bo droga w miarę dobra równo gdy nagle widzisz ogromną rzekę o wartkim nurcie czyli już wiesz co cię czeka czyli w góry w góry miły bracie tam przygoda czeka na Cię. Z naprzeciwka jedzie dwóch na rowerku widzę, że to chłopak i dziewczyna. Facet to polak z Poznania dziewczyna angielka która jedzie do Chin wymiana informacji. Zatrzymał się samochód z butelkami soku jabłkowego od razu dostajemy po dwa w ramach reklamy. Już na pierwszym zakręcie napotykam kierowcę siedzi i kiwa głową, silnik zatarty kasy nie mam a głodny jestem mówi, za drugim zakrętem jest jadłodajnia ale nie chcę zostawiać samochodu z bagażem. Jadę pod górę kupuję dwa obiady i jazda w dół. Kierowca ucieszył się, że ma obiad, w rewanżu zapisuje mi adres swojej rodziny ósma jurta przy drodze, jak miniesz Paryż. Paryż a co to jest?- miasteczko słyszę odpowiedz.

Mozolnie pedałuję, pot spływa mi po plecach liczę krople potu ile mi spada z nosa nie liczę zakrętów, ale już w połowie zrobiło się chłodno. Docieram pod tunel ruchem steruje policjant bo tunel wąski, ma trzy kilometry słyszę i nie ma wentylacji rowerem Cię nie przepuszczę. Nockę spędzam pod tunelem bo w nocy mają prowadzić prace remontowe. Długi ogonek ciężarówek, które zostają na noc ja idę do jurty tam zawsze ciepło, ale tej nocy spało nas z trzydziestu chłopa. Większość to kierowcy i dwóch policjantów. Wieczorem jeszcze oglądam stado krów i koni dziwiąc się, że na takiej wysokości nie zamarzną, zimno że muszę ubrać puchy. Tunel ma znaczenie militarne więc i jednostka wojskowa za wzgórkiem, kiwają bym nie robił zdjęć. Rano policjant zatrzymał ciężarówkę Matyldę załadowano na pakę ja do szoferki i jazda przez tunel faktycznie ciasno i zapach spalin że można się udusić. Po przejechaniu tunelu kierowca mnie wysadził i ukazały się ogromne przestrzenie.

DSC08360 DSC08363 DSC08369 DSC08371 DSC08380 DSC08385 DSC08394 DSC08408 DSC08414 DSC08417 DSC08418 DSC08421 DSC08423 DSC08425 DSC08427 DSC08428

Szok to mało, wijąca się droga po granice gór, które okraszone śniegiem zapierają dech w piersi. Takich zielonych przestrzeni nigdzie na kuli ziemskiej nie widziałem, a raczej nie miałem okazji. Mknę w dół co zakręt to jurty a przy drodze litry kumysu i lokalnego alkoholu stoły uginają się od serów. Radość to mało wiatr w twarz cieplutko czuję się jakbym przekroczył bramy raju bo od dwóch dni jechałem pod górę a tu proszę zanurzyłem się w tą niesamowitą zieleń.

DSC08433 DSC08434 DSC08439 DSC08440 DSC08441 DSC08444 DSC08447 DSC08453 DSC08459 DSC08464 DSC08468 DSC08469 DSC08470 DSC08471

CDN

Dodaj komentarz przez Facebook

komentarzy

2 comments on “Kazachstan-Kirgistan – część 11

  1. Marja 15 grudnia 2014 at 13:08

    No to zanurzamy się z tobą w tą zieleń

  2. Kajetan 15 grudnia 2014 at 20:55

    Hajer ja również spotkałem tego samego rowerzystę -wspominał o tobie ,z ciekawością czekam na ciąg dalszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *