Kierunek Soczi – Morze Azowskie i Kozacy – część 14

JADYMY Uśmiechy na twarzy moich Rosyjskich przyjaciół łagodzą ból. Opowiadam o przygodach i złodzieju, lekarzach szemranych i upadku w Soczi opowiadań nie ma końca. Nic to Wieńczysław odpocznij z nami. Trzy dni odpoczywam jak zwykle te same ceremoniały, czyli dyskoteka wieczorem z paniami i rano opowieści panów o młodzieńczych podbojach w młodych latach. A wtedy ja tą a tą mnie, a ja byłem szczupły i mniej piłem, no właśnie mniej piłeś dodałem. Pojedziesz nad morze azowskie to zobaczysz, Putin zmienia Rosję z tej pijanej na rozrywkową. To znaczy? zapytałem. Na wina mamy się przesiąść i być jak Francuzi, ale takie mody już u nas były i nic to nie dało, podniosą cenę wódki nikt w sklepie nie kupi bo za droga. Bimbrownicy w szczycie sezonu teraz są bo wódka zdrożała o 30% , ale szybko stanieje bo skarb państwa ma wydatki, a i ludzie tak nie piją jak kiedyś, w sklepach telewizory, radia samochody wszystko jest tylko pieniądze mieć i ludzie zaczynają myśleć inaczej.

Mykam w kierunku morza Azowskiego. Czasami ktoś na koniku mnie przegania uśmiechając się, to kozaczyzna słyszę od chłopaka, dawaj dojedz do Tjumenia zobaczysz nasze muzeum,- dzięki za info. Po drodze bazary kupuję koszulkę marynarską i dostaje czapkę kapitana armii rosyjskiej, bawi mnie to. Zakładam czapę i mknę jako kapitan.

Zza górki ukazują się piękne plaże żółty piach to wszystko z prawej strony a po lewej jak okiem sięgnąć to hektary winnic, na których przygarbione kobiety z kopaczkami w niesamowitym upale sadzą nowe odmiany. To spółdzielnia słyszę, było kołchozowe teraz jest prywatne, lepiej teraz czy kiedyś, lepiej nie mówić za dużo, ale kiedyś to………… rozumie jak w całej Rosji.

Napotykam muzeum nad brzegiem morza, wojenne. Bilet jakieś śmieszne pieniądze, ale biletu nie ma dowiozą a bez biletu nie wolno, – a kiedy dowiozą?, – a czort zna jet. Popilnuj mi rowerka je nie będę wchodził do, środka tylko obejdę dokoła i wrócę. A ty kto? jak zwykle odpowiadam że dobroduszny Polak i od razu w dziadku pękło. A idź zwiedzaj bo jak nie dowiozą biletu to wstyd mi będzie. Chodzę po polu pełnym złomu czyli tanki od T34 doT72 wszystkimi tymi typami jeździłem więc wspomnień czar. A to pociąg pancerny, organy Stalina to wszystko tak na pokaz, ale fajne miłe. Po drugiej stronie część marynarska czyli miny bomby głębinowe.

Dzidek się wzruszył jak mówiłem gdzie mieszkam co robiłem bo też pracował w Donbasie jako górnik i wie co to za praca. Ja jeszcze podpowiadałem nazwy maszyn jakie nam sprowadzali w ramach radosnej twórczości i co dobre były, badziewie jakich mało na tym się pracować nie dało. Za kombajnem z dziesięciu na łopacie musiało czyścić co kombajn urobił, teraz wszystko ładuje się samo i odbywa automatycznie. Już w dwutysięcznym roku w kombajnach zastosowali komputery, to co górnicy robią, tylko kontrolują prace? No tak dobrze to jeszcze nie ma, ale kiedyś może. Dostaje butelkę bimbru na drogę i zjeżdżam nad morze.

Zakopało się żiguli ot takie autko Ruskie, pomagam wypchać z piachu a na moim bagażniku ląduje z dziesięcioro kilogramowy arbuz. Jak go wieść więc zapinam gumę i jazda. Jedyny płatny kemping słyszę jest za dziesięć kilometrów tam mają wodę pitną i prysznice. Właściciel pyta na jak długo, sam nie wiem odpocznę i może dalej pojadę. Widzę na samochodach niemieckie blachy więc od razu guten tak a tu zdrastwuj, a ty kto germanie?- nie ja dobroduszny Polak, cha cha a ten dobroduszny to z kąt? – a tak Ruscy mnie nazwali więc tej wersji się trzymam.

Siadaj z nami my niemieccy Rosjanie jak w dwutysięcznym roku, kto miał dokumenty po dziadkach, przodkach, że był w Rosji na ochotnika, a czasy sięgają carycy Katarzyny II, to mógł wyjechać do Niemiec i myśmy tak zrobili. A teraz jako Niemcy na rosyjskiej ziemi balujemy na wakacjach. Horst wyjechał z żoną pierwszy, ale ona długo w Germanii nie wytrzymała wróciła na Ukrainę i wzięła ze mną rozwód. Ot i ja sam, no nie sam bo mam Daszeńkę przy sobie, o niej później. Dima parskną i dolna szczęka ląduje na stole, ktoś parskną śmiechem bo kibiców co nie miara. Podaję mu z jednej strony cały garnitur złotych złotych zębów do połowy a druga normalna plastikowa. Widzisz jak jechałem do Germanii to grosza nie miałem więc połowa zębów wyrwana i sprzedana na drogę, a druga zostaje na gorsze czasy. A że jedna strona cięższa to i wypadają ale zawsze majątek mam przy sobie. A jak was w Niemczech traktują? Zapadło milczenie przez chwilę. No jak normalnie, pomogli dali mieszkanie pracę, a dużo renty inwalidzkie ot jak Niemcy. A jak do was się zwracają, no jak Iwan, wiemy że z dwa pokolenia muszą zaczekać aż się do nas przyzwyczaja. Ja mam dobrą pracę w MacDonaldzie odbieram przesyłki i pracuję na nocną zmianę, poznałem Irinę ona też samotna w Niemczech więc razem kulamy nasz los. Zostań z nami zaraz jeden wybiera się do domu to miejsce się znajdzie my zapłacimy za ciebie, każdy namiot postawiony był pod wiatą bo temperatury przekraczały 45 stopni w słońcu a wiata dawała gwarancję że słoneczko tak nie paliło. Zgoda kilka dni w słoneczku z fajnymi ludźmi jak najbardziej.

Pierwszy wieczór idziemy degustować lokalne wina -jestem pod wrażeniem wina cudowne zapachy i dziesiątki odmian aż się wierzyć nie chce. Nocna kąpiel w błocie przynosi mi niesamowitą ulgę. Wskakujesz do basenu o głębokości jednego metra i zanurzasz swoje ciało w mazi aj jaka ulga po spłukaniu praktyczne nie masz zmarszczek a ciało gładkie jak u nowatorka. Wieczorem schłodzono mój arbuz i podano z trunkiem więc smaczni i wesoło, nikt się nie upił a alkoholu poszło co nie miara.

Namiot rozbiłem koło jednego gościa. Cały na łyso z wydatnym brzuchem, facet zaskoczył mnie tym że codziennie rano jak się budził wypijał szklankę wypełnioną po brzegi wódką i tylko nabrał powietrza i pociągnął aż mu pot na całym ciele spływał. Odczekał małą chwilkę i dawaj powtórka, z ciekawości pytam ile potrafisz wódki wypić? ze dwa trzy litry się zdarza.

Rozmowa się nie klei, ale gdy opowiadałem że jechałem rowerem przez Zielonoborsk, aż się zapalił z ciekawości co do mojej trasy. Ja byłem kilka lat komendantem więzienia w Zielonoborsku opowiada. To jest ciężkie więzienie, nie dawno wykonywali tam na skazańcach wyroki. Obecnie „gady” czują się bezpiecznie zza kratownic. Rosja podpisała jakieś głupie rozporządzenie i całe to ścierwo żre i sra na koszt państwa ja to przynajmniej ich naubijałem jak much. Jak to naubijałeś? Normalnie dostał taki wyrok i był kat, ale jak on był chory to ktoś gada musiał zastrzelić to bywało że w jeden dzień z mojej reki poszło kilku. Nalał kolejną szklankę gdy z namiotu krzyk spij jeszcze pijaku.

Koło południa całe towarzystwo proponuje mi iść zagrać w totolotka, ale gramy na ruble. Po 100 wrzucamy do kapelusza obstawiamy i kto wygra bierze za każdym razem pule.  Trochę się tłumaczę, że sam w totka nie gram bo jestem szczęśliwym człowiekiem i grać nie muszę, ok trzy zakłady ci obstawimy za darmo zwyciężysz to twoje pieniądze będą ok. Co robić nie odmawiam. Totolotek polegał na tym że koło południa na plażę podjeżdżały autobusy napchane turystami, ci tylko marzą o kąpieli w morzu, na wydmach była tylko jedna toaleta, która nagrzała się do czerwoności. Nie można było się dotknąć by się nie oparzyć, a że w toalecie była tylko mała dziura by trafić należało się dobrze nagimnastykować.

Zakłady tyczyły tylko trzech pozycji i tylko kobiet.

Pierwsza wejdzie i wyskoczy z majtkami na kolanach i uderzy twarzą w piach. Druga majtki na kostkach ta sama pozycja. Trzecia to że majtki ubrane i otrzepie się i pójdzie dalej.

Ja raz wygrałem obstawiłem trzeci pozycje. Ciekawiło mnie to, że żadna z tych dam nie odwróciła się i nie powiedziała dziewczyny uważajcie poparzycie się dotykając tych blach, co niektóre jeszcze podchodziły do nas i dołączały do zabawy. To był główny gwoźdź programu codziennego.

Kolejną atrakcją była dziewczyna z Kazachstanu którą Horst poznał przez randkowe fora. Cztery dni jechała by się z nim poznać, toć to Niemiec warto było. Wieczorem koło 18 była woda chłodna do kąpieli więc panie miały pierwszeństwo a Kazaszka w pierwszej kolejności. Po kąpieli ubierała zajebiście kolorowe skarpety jak klauni w cyrku i czekała kiedy Harst się obudzi z pijackiego amoku bo z komendantem więzienia najczęściej balowali, a gdy ją zauważył wchodzili do namiotu i tylko piorą leciały. A towarzystwo zadowolone mówiło oj kogucik z naszego Horsta oj kogucik. Po takim seansie zasiadali za stołem jak by nigdy nic.

Zapytałem Horsta czy to jego miłość uśmiechnął się i mówi w następnym roku przyjedzie druga i to wszystko tyle bab na świecie że nie warto się jedną przejmować skomentował. Opuściłem moje towarzystwo po trzech dniach wzbogacony o kilka set rubli wygranych w totka bo resztę pokrywali Niemcy.

Tiumeń jeszcze zaliczony czyli skansen miły duży, ale to rozrywka dla kozaków bardziej oni więcej rozumieli. CDN

363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373 374 375 376 377 378 379 380 381

 

 

 

 

Dodaj komentarz przez Facebook

komentarzy

1 comment on “Kierunek Soczi – Morze Azowskie i Kozacy – część 14

  1. apartamenty w sopocie 13 września 2014 at 10:29

    Mnóstwo czasu spędziłem nad morzem, nie tylko tym w Polsce, choć Sopot to moje ulubione miejsca. Doskonale czuje się w nadmorskich miejscowościach, niezależnie od tego, w którym kraju są położone..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *