Nowy Cateye Strada – Test

W czasach wszechobecnego GPS`u i mierników mocy urządzenia, które wozimy na kierownicy zaczęły coraz bardziej przypominać centra dowodzenia niż liczniki rowerowe. W swojej daleko idącej innowacyjności producenci zapominają jednak  coraz częściej o dobrym smaku lub stylu, powodując niejednokrotnie , że sprzęt pomiarowy, którego używamy wygląda niejednokrotnie jak busola lub mydelniczka. Na szczęście najnowsza seria liczników CatEye nie podążą tą drogą…..

Logo mrugającego kotka utożsamiane jest od zawsze z dobrym wyglądem i świetnym wykonaniem. Liczniki japońskiego producenta nie tylko dobrze wyglądają, ale sprawdzają się także bardzo dobrze w ekstremalnych warunkach o czym mogli niejednokrotnie przekonać zawodnicy drużyn Bank BGŻ Team i DSR-Author, którzy od kilku sezonów używają liczników tej właśnie firmy. Niebem nie tylko ich, ale także wielu fanów dobrze znanego modelu Strada ucieszy fakt, że do sprzedaży trafi nowa wersja, tego świetnego komputerka – Strada Digital Wireless, dostępna aż w 3 wersjach!

Przez ostatnie kilka tygodni miałem okazję testować model CC-RD420DW. Była to moja pierwsza styczność z serią Strada i od początku przygody z licznikiem zostałem bardzo miło zaskoczony. Zacznijmy jednak od samego początku.

W porządnie wykonanym pudełku które do mnie dotarło, znalazłem licznik, mocowanie, sensor prędkości, opaskę do pomiaru tętna, magnes i całą masę instrukcji.

Zanim przejdziemy do opisu komputerka warto zatrzymać się na chwile przy akcesoriach. Jego mocowanie wykonane zostało w oparciu opatentowany system japońskiego producenta – Flextight. Umożliwia on montaż podstawki bez żadnych dodatkowych narzędzi zarówno na mostku jak i kierownicy w preferowanej przez nas pozycji. Dodatkowa gumowa podkładka daje pewność, że bez względu na jakość drogi czy teren ,w którym będziemy jeździć, licznik nie przesunie się w żaden sposób na kierownicy. Na uwagę zasługuje ponownie dbałość o szczegóły, która ujawnia się jako małe logo z mrugającym kotkiem umiejscowiony przy pokrętle zaciskowym.

W pudełku znajdziemy także czujnik prędkości, który zamontować możemy zarówno na przednim widelcu, jak i tylnych widełkach ramy. Ta druga informacja z pewnością ucieszy wszystkich fanów jazdy na trenażerze, którzy chcąc  kontrolować tempo jazdy na tym powinni rozważyć zakup Strady. W tym miejscu warto zaznaczyć, że siostrzane wersje CC-RD430DW i CC-RD410DW, które również trafią do sprzedaży, będą występować  z podwójnym czujnikiem do pomiaru prędkości i kadencji. Sporą nowością jest zmieniony protokół przesyłu danych na sprawdzony standard 2,4 GHz, zarówno w przypadku sensora prędkości/kadencji, jak i czujnika pomiaru tętna.

Skoro mowa już o pasku tętnie to warto zauważyć, że będzie to całkowita nowość w przypadku tej serii liczników. W przypadku opisywanego modelu CC-RD420DW i wyższego CC-RD430DW opaska będzie dostępna w komplecie, natomiast w najniższym modelu będzie ją trzeba niestety dokupić osobno. Na szczególną uwagę zasługują same elektrody umiejscowione na miękkim materiałowym pasku. Sprawia to, że jest on naprawdę wygodny, przez co noszenie jak sama jazda w nim nie powoduje zbędnego dyskomfortu.

Pora na wisienkę na torcie, czyli sam licznik. Strada to model, który dostępny jest w ofercie już dobrych kilka lat. Niewielki rozmiar, stylowy design i prostota obsługi sprawia, że cieszy się on nie tylko bardzo dużą popularnością, ale także doczekał się kilku wersji (przewodowa i bezprzewodowa) i  specjalnej edycji Tour de France. Poza standardowymi funkcjami jak: prędkość aktualna / prędkość średnia / prędkość maksymalna / dystans dzienny / drugi dystans dzienny / dystans ogólny / czas jazdy / zegar (12/24 godz.) dojdą dwie nowe, które związane są z kadencją i tętnem. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że mimo niewielkich rozmiarów wyświetlacza, możliwe jest wyświetlanie wszystkich 3 wartości na raz (prędkość, kadencja i tętno). Przełączanie pomiędzy pozostałymi danymi odbywa się za pomocą systemu Clictec, który zamienia cały licznik w funkcjonalny przycisk, przez co nie ma konieczności odrywania wzroku od drogi.

Standardowo dostępne będą także przydatne funkcje jak: porównanie prędkości aktualnej do średniej, automatyczny start/stop czy funkcja oszczędzania baterii. Nowością będzie sygnalizacja słabej baterii zarówno w sensorach jak i samym komputerku.

Przez cały okres użytkowania nie pojawiły się żadne problemy  zarówno w obsłudze, jak i gubieniu przesyłanych danych. Nie ukrywam, że całość była bardzo przyjazna użytkownikowi. Licznik sprawdził się zarówno w trakcie rekreacyjnych przejażdżek jak i ambitniejszych treningów, kiedy kontrola wszystkich 3 parametrów była kluczowa.  Mimo niewielkich rozmiarów komputerka, wyświetlające się na nim cyferki pozostały bardzo dobrze widoczne, a przełączanie danych miedzy sobą bardzo intuicyjne.

Z czystym sercem mogę polecić ten sprzęt wszystkim, którzy cenią sobie dobry styl, minimalistyczny wygląd i funkcjonalność . Zadowoli on także wszystkich ambitniejszych kolarzy, dla których ważny jest czas poświęcony bezpośrednio na trening i chcą mieć kontrole nad najważniejszymi parametrami w trakcie jego trwania, a nie żmudnie analizować je zaraz po jego zakończeniu. Tych ostatnich z pewnością ucieszą przecieki o nowym komputerku o tajemniczej nazwie Stealth, który wyposażony ma zostać m.in. w GPS i przesył danych w technologii ANT+ umożliwiających stosowanie go z miernikami mocy. Umożliwiał on będzie zgrywanie danych bezpośrednio do popularnych programów treningowych (np. Traning Peaks).

Opisywane japońskie trio trafi do sprzedaży na wiosnę przyszłego roku. Cena sprzętu nie została jeszcze ostatecznie ustalona, ale wiadomo, że w zależności od modelu będzie ona oscylować w okolicach 400-600 zł.

Maciek

Maciek

Redaktor naczelny blogrowerowy.pl Entuzjasta kolarstwa i nowinek sprzętowych.
Maciek

Latest posts by Maciek (see all)

Dodaj komentarz przez Facebook

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *