Podsumowanie wyprawy Damiana po Ameryce Północnej!

Damian swoją wielomiesięczną wyprawę zakończył w Panamie. Czas więc na podsumowanie tej podróży i garść statystyk.

Moja najdłuższa i najdalsza wyprawa rowerowa zakończona. Po ponad siedmiomiesięcznej podróży wróciłem do domu. Pierwotny plan zakładał przejazd aż do Patagonii w Ameryce Południowej, do Polski postanowiłem jednak wrócić z Panamy. To chyba jedyny sensowny punkt na zaplanowanej trasie. Za Panamą znajduje się nieprzejezdny przesmyk Darien gdzie jest tylko dżungla więc jedyną możliwością przedostania się do Kolumbii jest samolot lub łódź. Ponieważ wiązało się to z nie małą opłatą lepszym rozwiązaniem był powrót do Polski. To właśnie skromny budżet wyprawy był głównym powodem skrócenia wyprawy. Nie łatwo jest z własnych oszczędności zorganizować tak długą i daleką podróż nawet jeśli zna się wiele sposobów na to aby te koszty obniżyć. Oczywiście względy finansowe to tylko jeden z kilku powodów mojej decyzji.

Głównym celem wyprawy było zdobywanie najwyższych dróg, przełęczy, podjazdów oraz szczytów w tym także wulkanów powyżej 2000m.npm. Takich miejsc zdobyłem aż 115 czyli praktycznie co drugi dzień wyprawy wjeżdżałem na wysokość powyżej 2000 metrów co świadczy o tym, że trasa nie prowadziła po łatwym, płaskim terenie. Podczas 235 dni wyprawy przejechałem ponad 26000 kilometrów co daje ponad 111 kilometrów dziennie nie licząc dni wolnych od jazdy. Nie udało mi się osiągnąć dziennego dystansu powyżej 200km. Głównym czynnikiem niesprzyjającym długim dystansom był niesprzyjający wiatr, waga roweru oraz sporo górskich odcinków. Nie mogę pominąć również gorącego i suchego klimatu w USA, wielu pustynnych etapów i kłopotów z brakiem wody. Kilka razy podczas jednego dnia musiałem wspinać się ponad 2000 metrów w górę co przy sporej masie roweru nie było łatwe. Ogólna liczba przewyższenia w górę to ponad 200 kilometrów według licznika. Maksymalna prędkość oscylowała w okolicach 80km/h na kilku stromych i prostych zjazdach.

Podczas wyprawy najbardziej uciążliwe było palące słońce na przeważającej części USA i Meksyku, upały przekraczające 40st.C oraz komary. Na trasie musiałem się również zmagać z wieloma przebitymi dętkami przez małe druty gubione z opon ciężarówek. Kila razy oczywiście przemokłem do suchej nitki, porządnie przemarzłem, wiele razy walczyłem z huraganowym wiatrem, gradem, śniegiem a także uciekałem przed piorunami uderzającymi o skały kilkaset metrów ode mnie. Pięć razy spotkałem niedźwiedzia, kilka razy kojoty, w Parku Yellowstrone widziałem wiele bizonów i jeleni, raz wąż spał pod moim namiotem. Inne zwierzęta napotkane na drodze to żółw, pancernik, kondor, orzeł, tukan, małpa i wiele innych.

pikespeaknorthrimsierranegraevans

Nieodzowną częścią wyprawy rowerowej jest kontakt z ludźmi na trasie. Wiele napotkanych osób pomogło mi bezinteresownie w różny sposób. Kilkanaście razy mogłem liczyć na darmowy nocleg, prysznic czy kolację. Na kontynencie północnoamerykańskim znajdują się dwa miasta partnerskie Jeleniej Góry które oczywiście odwiedziłem. Są to Tyler w stanie Teksas i Tequila w Meksyku w stanie Jalisco. Tequila znana jest z produkcji alkoholu o tej samej nazwie z niebieskiej odmiany agawy.

Dwa razy zostałem uderzony lusterkiem samochodowym w rękę, raz auto otarło mi się o sakwy i miałem kilkadziesiąt innych niebezpiecznych sytuacji na drodze głównie w Meksyku i Ameryce Środkowej gdzie jazda rowerem nie jest zbyt bezpieczna. Cieszę się jednak, że pokonując tak długi dystans obyło się bez upadku i wypadku.

Przejazd przez Meksyk i Amerykę Środkową to przymusowa i przyspieszona nauka hiszpańskiego, próbowanie wyśmienitej kuchni meksykańskiej oraz wielu owoców które w tych rejonach są bardzo tanie.

IMG_4596IMG_4675IMG_5011IMG_5141

Statystyki:Głównymi zdobyczami wyprawy były między innymi:
– najwyższa droga asfaltowa oraz nie asfaltowa Ameryki Północnej
– najwyższa droga Highway w  USA
– najwyższe drogi i przełęcze kilku stanów USA – najwyższy szczyt USA poza Alaską, najwyższy szczyt Gór Skalistych (wejścia piesze)
– kilka wysokich wulkanów w Meksyku i Ameryce Środkowe

15.04 – 6.12.2013 (235 dni wyprawy) – przejechane
200km przewyższenia pionowego
78.7km/h – najwyższa prędkość maksymalna wyprawy z przyczepką
81.8km/h – najwyższa prędkość wyprawy bez przyczepki
111km – średni dzienny dystans
196km – najdłuższy dystans dzienny wyprawy
2420m w górę – najwyższe dzienne przewyższenie (Mount Lemmon)
-4 +46st.C – rozpiętość temperatur
115 – zdobyte podjazdy, przełęcze i szczyty w Apallachach, Górach Skalistych, Górach Kaskadowych,Sierra Nevada
oraz Kordylierach Meksyku i państwach Ameryki Środkowej powyżej 2000, 3000, 4000m.npm.

9 odwiedzonych krajów w tym 25 stanów USA
15 – kilogramów masy ciała zrzucone
6-8L – zapotrzebowanie dzienne na wodę
30 – flaków, 2 większe serwisy na trasie

Cele główne wyprawy:
– przejazd rowerem przez większość Państw Ameryki Północnej i Środkowej
– przejazd rowerem przez USA ze wschodniego do zachodniego wybrzeża
– zdobycie najwyższych dróg i przełęczy drogowych Kordylierów
– piesze zdobycie kilku najwyższych szczytów kontynentu Ameryki
– zdobycie jak największej ilości wysokich podjazdów
– przejazd przez miasta partnerskie Jeleniej Góry – Tyler, USA i Tequila, Meksyk

IMAG5010IMAG7541IMAG7327IMAG6370IMAG5824IMAG3454

Dodaj komentarz przez Facebook

komentarzy

5 comments on “Podsumowanie wyprawy Damiana po Ameryce Północnej!

  1. Tomek 1 lutego 2014 at 22:15

    Damianie wspaniała wyprawa. Czy może w planach jest wydanie książki tej wyprawy?

  2. Damian Drobyk 1 lutego 2014 at 23:23

    Książka? hmm… Może dopiero wtedy gdy wszystko ułoży się w planowana całość ;)

  3. pbrowery 12 lutego 2014 at 14:13

    Super relacja, mam jednak mały niedosyt, że tak mało zdjęć!:P Teraz będę miał motywację, żeby też się wybrać na taki trip :-) Pozdrawiam!

  4. Damian Drobyk 12 lutego 2014 at 14:25

    Więcej zdjęć w linku :)
    http://www.flickr.com/photos/damian_drobyk/

  5. Zenek 8 lipca 2017 at 04:37

    Pelen szacunek. Ja marze o wyprawie rowerowej po Kanadzie lub USA lecz sam sie nie odwaze. Mieszkam w Kanadzie i jak bym mial chetnych do takiej wyprawy to ….kto wie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *