Powrót do korzeni – singlespeed

Rozwój napędów rowerowych w ostatnich latach jest zatrważający. Wprowadzenie kaset 10 rzędowych w MTB, 11 rzędowych w kolarstwie szosowym czy pojawienie się elektronicznych przerzutek to tylko niektóre z nowinek, które pojawiły się stosunkowo niedawno. Jednak lżejsze materiały, skomplikowanie konstrukcji i jazda na bardziej wyczynowym poziomie sprawia, że wzrasta też szansa uszkodzenia, a także szybkość zużywania poszczególnych elementów. Co jeśli jednak cenimy sobie niezawodność, żywotność, a zmiana przełożeń jest dla nas sprawą drugorzędną? Warto rozważyć powrót do korzeni i przerobienie roweru na singla.

Zawsze byłem zafascynowany historią kolarstwa. Początki wielkich wyścigów i problemy na jakie napotykali pierwsi zawodnicy brzmią czasem jak legendy. Kto przy zdrowych zmysłach obecnie przejeżdżałby etapy liczące po kilkaset km na jednobiegowym rowerze ? A jednak, na początku XX wieku nie brakowało śmiałków, gotowych podjąć takie wyzwanie.  Trasy nie prowadziły jednak przez wielkie przełęcze jak obecnie, ale mimo to przejechanie kilku tyś km na tzw. singlu stanowiło nie lada wyzwanie.

Czemu zatem mając XXI wiek, elektroniczne przerzutki, 30rzedowe napędy powracać do tego archaicznego rozwiązania? Odpowiedź nasuwa się sama – prostota i niezawodność.  Jednak singlespeed ma jeszcze wiele innych zalet, do których postaram się was tutaj przekonać. Jeśli jeździcie sporo po mieście czy płaskich drogach asfaltowych to bez wątpienia stwierdzicie, że używacie tak naprawdę niewielu przełożeń, a  biegi zmieniacie tylko na podjazdach lub zjazdach. Dlatego przy optymalnym do naszych możliwości doborze jednego przełożenia, powinniśmy poradzić sobie w prawie każdym terenie. Jeden bieg to także mniejsze problemy, a ewentualne ryzyko awarii jakiegokolwiek komponentu  maleje praktycznie do minimum. Warto również zwrócić uwagę ubytek masy w rowerze, bo końcu pozbywamy się manetek, przerzutek, pancerzy, linek, kasety i 2 blatów w korbie, co lekką ręką da ponad 1kg (o ile nie dużo więcej) oszczędności. Pozbawiony wszelkich elementów rower będzie mniej łakomym kąskiem dla złodzieja, a tym samym nie będziemy musieli obawiać się zostawiając go poza zasięgiem naszego wzroku.

Więcej plusów będziecie mieli okazję odkryć sami, więc przejdźmy do szczegółów.

Pierwsze co powinniśmy sobie uświadomić to fakt, że do przerobienia naszego napędu na singla nie potrzebujemy tak naprawdę żadnych dodatkowych części. Jedyne co będzie niezbędne, to podkładki ze starych kaset lub rurka PCV o odpowiedniej średnicy, a także odpowiednie klucze.

Potrzebne narzędzia:

  • bacik do kasety
  • klucz do kasety (+żabka lub francuz)
  • klucz wielofunkcyjny do roweru (lub imbus 5mm, śrubokręt, wyciskacz do łańcucha)

Potrzebne elementy:

  • podkładki ze starej kasety lub rurka PCV odpowiedniej średnicy
  • łańcuch jednorzędowy + napinacz singlespeed (nie są to elementy konieczne)

1. Demontaż zbędnych elementów

Przeróbkę na naszego singla powinniśmy rozpocząć od demontażu zbędnych elementów. Odkręcamy zatem manetki, pozbywamy się wszystkich linek i pancerzy. Kolejnym krokiem jest usunięcie przedniej przerzutki, którą przy niewielkiej ilości szczęścia (prowadnica skręcona śrubą) uda nam się zdjąć bez konieczności rozkuwania łańcucha. Jeśli jednak nie jest to możliwe to konieczne będzie jego rozpięcie. Na koniec  odkręcamy, prawe ramie korby celem demontażu zbędnych blatów.

2. Przygotowanie korby

Ze ściągniętej korby musimy w pierwszej kolejności odkręcić wszystkie 3 blaty. Zrobimy to przy pomocy imbusa 5mm. Kolejny krok to wybór odpowiedniego blatu. W zależności od tego gdzie będziemy jeździć powinniśmy zdecydować się na 44/42 lub 32, jednak ten drugi nada się tak naprawdę tylko do jazdy w terenie.  Niezależnie od wyboru przykręcany go w miejscu po największej zębatce, pamiętając o tym, aby pod śruby mocujące zastosować odpowiednie podkładki (w końcu mocujemy tylko jeden blat). Ostatnim krokiem jest montaż korby na swoje miejsce i ponowne skręcenie.

W tym miejscu zaczynamy od demontażu kasety. Posłużą nam do tego wymienione na samym początku narzędzia (bacik i klucz do kasety). Następnie na bębenek piasty nakładamy podkładki ze starej kasety lub odpowiednio przyciętą z rurki PCV tuleje redukcyjną.

3. Przygotowanie tylnego koła

Zarówno w jednym i drugim przypadku długość będzie zależała od dobrania odpowiedniej linii łańcucha. W przypadku podkładek ze starej kasety sprawa jest o tyle prosta, że dobierzemy ich odpowiednią ilość. Jeśli chodzi o rurkę PCV to musimy posłużyć się metodą prób i błędów. Kolejnym krokiem jest założenie odpowiedniej koronki, jednak o niej, jak i ilości zębów  napisze trochę później.

Na koniec kolejna podkładka i kontra kasety, którą musimy dokręcić naprawdę mocno. Wynika to z faktu, że pojedyncza zębatka będzie bezpośrednio oddziaływać na bębenek piasty, który przy zbyt słabym dokręceniu kontry kasety, mógłby zostać uszkodzony.

4. Długość łańcucha/ napinacz

W omawianym przypadku łańcuch pozostał nieskrócony i napinać go będzie pozostawiona tylna przerzutka.

Dodatkowo będzie ona zapewniać prowadzenie w jednej linii i uniemożliwi jego spadnie. W przypadku tego rozwiązania konieczne będzie ustawienie wychylenia przerzutki zgodnie z linią łańcucha odpowiednią śrubą regulacyjną. Zrobimy to wkręcając odpowiednią śrubę regulacyjną do oporu przy pomocy śrubokręta.

Można też oczywiście skrócić łańcuch lub zakupić taki, który jest dedykowany do napędów 1 rzędowych. Większość ram aluminiowych nie jest stworzona jednak z myślą o napędach typu singlespeed, a skierowane pionowo haki uniemożliwiają odpowiednie napięcie skróconego łańcucha. Zatem, jeśli się na taki zdecydujecie to na 99% będziecie musieli stosować  napinacz. Pozostały 1% zarezerwowany jest dla szczęśliwców, którzy będą w stanie dobrać odpowiednią długość łańcucha bez konieczności stosowania urządzeń zwiększających jego naprężenie. Należy jednak pamiętać o tym, aby nie próbować nic na siłę, bo zbyt mocno naciągnięty łańcuch może się po prostu zerwać lub doprowadzić do dużo szybszego zużywania całego napędu.

5. Dobór przełożenia

Mimo, że to najważniejszy temat, to pozostawiłem go jednak na sam koniec. Optymalny dobór przełożenia spędzać będzie niejednemu sen z powiek. Z jednej strony musi być ono na tyle twarde, aby ułatwiać płynną jazdę po płaskim terenie, a z drugiej na tyle miękkie, aby umożliwiać pokonywanie spotkanych na naszej drodze wzniesień. Tutaj kluczem jest sam rower i teren, po którym będziemy się poruszać.  Ja składając rower na kołach 28cali do szybkiego poruszania się po mieście zdecydowałem się na przełożenie 2,8, czyli 42 zęby z przodu i 15, z tyłu. Doszedłem do tego głównie obserwacjami przełożeń, z których korzystam najczęściej jeżdżąc rowerem szosowym. Zatem jeśli zamierzacie złożyć rower typowo szosowy to polecam przełożenie 2,6-2,9, a jeśli ma być to rower do typowej jazdy w terenie to optimum powinno być 2,1-2,5.

Podsumowanie

Singlespeed to naprawdę ciekawa alternatywa do mniej wyczynowej jazdy. Bezobsługowość i prostota konstrukcji czyni napęd praktycznie niezawodnym, który idealnie nadaje się do zastosowania w rowerze miejskim lub turystyczno-crossowym. Rozwiązanie takie sprawia, że nie musimy dodatkowo martwić się zmianą przełożenia i jedyną rzeczą na której się skupiamy jest sama jazda. Niestety jest też druga strona medalu – mała praktyczność i odpowiedni poziom wytrenowania. Jeśli mieszkamy  w bardzo zróżnicowanym terenie to rozwiązanie takie może okazać się mało praktycznie, a dodatkowo przy niskiej formie często będziemy musieli pokonywać wzniesienia na piechotę. Decyzja należy zatem do was!

Maciek

Maciek

Redaktor naczelny blogrowerowy.pl Entuzjasta kolarstwa i nowinek sprzętowych.
Maciek

Latest posts by Maciek (see all)

Dodaj komentarz przez Facebook

komentarzy

7 comments on “Powrót do korzeni – singlespeed

  1. Anonim 16 czerwca 2011 at 22:24

    Ja do tego mam drugi rower i nie ma przerzutki hamuje do tylu, a i tak by go ukragli. ekostawek.

  2. maciek 17 czerwca 2011 at 10:35

    widać nie ma reguły na złodzieja;/

  3. Piter 21 marca 2013 at 22:48

    Bardzo fajny artykuł! Jestem właśnie na etapie składania singlespeeda mtb. Dziś testowałem ostre koło i skończyło się na kilku szwach… Ostre to jednak nie dla mnie – ciężko zmienić przyzwyczajenia w miejskiej dżungli za to singiel jak najbardziej! Jestem za :)

  4. pawel 12 maja 2014 at 19:57

    super tekst- czegoś takiego szukałem!

  5. greenmark 31 lipca 2014 at 00:31

    Jeżdżę na singlespeed z wolnobiegiem po dosyć górzystym mieście. Po dwóch latach jazdy połykam wszystkie możliwe wzniesienia. singlespeed to wspaniały trening. nie wyobrażam sobie innego roweru,

  6. bik4done 16 lutego 2016 at 16:51

    To wszystko prawda. Mam 3 single w domu i każdy jest … fajny.
    Po dostrojeniu napędu do trasy, żadnemu nie brakuje przełożeń, a i kadencja mocno się podnosi.
    Czas serwisu zredukowany do absolutnego minimum.

  7. Marek 7 kwietnia 2016 at 07:55

    Złodziej zawsze sobie da rady, nie ważne na jakim sprzęcie. Ale przyznam, że szkoda, bo rower fajny :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *