Stop pijanym kierowcom!

Dzisiejszy trening rozpoczął się jak zwykle, po pracy przebrałem się i pojechałem w stronę Kamieńca, gdzie spotkałem się z kolegami Sebastianem i Danielem. Byłby to trening podobny do wielu innych gdyby nie pewne zdarzenie. Wracaliśmy już powoli do domu z Rudzińca w stronę Pyskowic. Piękna pogoda, sprzyjający wiatr, więc prędkość też przyjemna – około 40 km/h. Na wysokości Niewieszy nagle z przeciwległego pasa ruchu kierowca postanowił skręcić !!! Wcale mu nie przeszkadzało, że zrobił to wprost przed nami !!! Ostre hamowanie i udało się uniknąć zderzenia. Szybka decyzja: gonimy go (wjechał w ulicę, która kończyła się nad jeziorem) w celu zwrócenia mu uwagi jaki nikczemny czyn wykonał:] Adrenalina działała, a my byliśmy coraz bliżej celu. Dopadliśmy go przy domkach kempingowych podczas parkowania. Otwiera drzwi i o mało nie wypadł z samochodu. Kierowcą był kompletnie pijany starszy pan !!! Zaczęło się wymianą zdań, jeśli można tak to wo ogóle określić. Jedynym rozwiązanie, które przychodziło nam do głowy był telefon na policję. Tak też zrobiliśmy. Formalności zaczęły się przez telefon, ale na szczęście przebiegły dość szybko. Dostaliśmy instrukcje żeby nie spuszczać z oka podejrzanego i pilnować go do przyjazdu patrolu. Cóż było zrobić, zabawa w policjantów trwała. Dyskusja z pijanym osobnikiem i uświadamianie go, sprawiła, że na szczęście czas się tak nie dłużył. Przyjechał patrol, Pan policjant i urodziwa Pani policjantka (oczywiście również kompetentna). Następnie wyjaśnienia, spisywania itp.,Na końcu zostaliśmy poproszeni o podjechanie na komisariat w Pyskowicach w celu złożenia zeznań. Na miejscu zrobiliśmy co do nas należało – każdy musiał osobno wejść i przedstawić swoją wersję wydarzeń :] Aczkolwiek  wszyscy widzieliśmy to samo – mam nadzieję. Jak się później okazało kierowca miał 2,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
Wnioski: prawie 2 godziny spędziliśmy na czynnościach operacyjnych. O dwie godziny krótszy trening – jak źle pójdzie na zawodach to jest wytłumaczenie. A tak na poważnie to było warto – może dzięki temu któryś z naszych kolegów nie zostanie znaleziony w rowie. Uważajcie na siebie, nam dzisiaj się udało. Oby takich sytuacji było jak najmniej.

Więcej relacji na stronie www.dsr.author.pl

Zapraszamy również na http://www.facebook.com/dsr.author

Dodaj komentarz przez Facebook

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *