[TEST] Panaracer Ribmo – Ride Bicycle More!

Wiosna to bez wątpienia okres kolarskich klasyków. Zmienna pogoda, mocno wiejący wiatr i przede wszystkim bardzo zła nawierzchnia dróg. Jeśli macie wrażenie, że głównie ten ostatni element towarzyszy Wam na każdym kroku i do tego równocześnie lubicie wyskoczyć w boczną dróżkę, to dziś kilka słów o oponach Panaracera na takie właśnie okazje, a mianowicie Ribmo.

Wielu z Wam może się wydawać, że Japończycy o oponach wiedza niewiele. Prawda jest jednak zgoła inna. Rower stanowi w kraju kwitnącej wiśni dość popularny środek lokomocji i w zatłoczonych miastach wydaje się całkiem niezłą alternatywą. Problem w tym że dojeżdżając do pracy lub do szkoły ostatnią rzeczą, którą chcielibyśmy uświadczyć jest złapanie kapcia. Drogi bywają różne, a to co na nich leży nie zawsze może okazać się przyjazne gumom w naszym rowerze.

Opona Rimbo powstała z myślą, aby ryzyko ewentualnej awarii wyeliminować praktycznie do zera. Ma to zapewnić specjalny oplot Protex Shield, który jak twierdzi producent jest prawie 3 krotnie bardziej wytrzymały na przebicie niż ten wykonany z nylonu. 800D Strong Cord to z kolei boczny płaszcz wzmocniony włóknami z poliamidu, które znacząco poprawiają odporność ścianek na przecięcia i przebicia. W zasadzie to tyle jeśli chodzi wytrzymałość i odporność. W oponie zastosowano jeszcze jedną technologię o nazwie Mile Cruncher compound, która ma zwiększać jej  żywotność i sprawiać, że bieżnik będzie ulegał dużo mniejszemu ścieraniu. Jest to nic innego ja specjalna mieszka bardziej twardej i dużo lepiej skomponowanej gumy.

Tyle w teorii. Pora na kilka praktycznych spostrzeżeń. Do testowania przypadła mi wersja o wymiarach 700x28C, czyli szersza opona szosowa. Wprawdzie nie jest ona dostępna w naszym kraju, to pozwoliła mi ona na dość dobre wyrobienie opinii. Na oponach jeździłem na przełomie zimy i wiosny, czyli wtedy gdy nasze drogi odsłaniają swoje piękne oblicze, a pogoda nie zawsze bywa łaskawa.

Waga – kluczowy element jeśli myślimy o ściganiu, jednak mniej ważny w przypadku wytrzymałości. Moje oponki ważyły odpowiednio 373 i 376 gram, co przy tym rozmiarze przyrównać można do opony drutowej. Biorąc pod uwagę zwiększoną wytrzymałość wynik trzeba uznać za całkiem niezły. Wyścigu może na tym nie wygracie, ale na pewno nie będzie wrażenia że jedziecie na ciężkich gumowych klocach.

Montaż – nastawcie się na to że nie założycie tych opon bez pomocy łyżek….. no chyba że macie palce ze stali? Ja nie mam, dlatego łyżki okazały się one niezbędne. Ribmo siedzą naprawdę bardzo ciasno, co nie ukrywam, że w pewnym sensie bardzo mnie ucieszyło. Jeśli jakimś cudem złapałbym na nich kapcia w mieście lub niedaleko od domu, to nie zadawałbym sobie trudu wymiany dętki tylko „dokulał” się jakoś na flaku. Nie ma szans aby opona spadała i równocześnie tak grubej gumie nie ma obawy o uszkodzenie rantu obręczy. Przemyślany patent czy przypadek?

Wrażenia – przede wszystkim daje odczuć się nie za dużą masę, co nie wydaje się takie oczywiste po zewnętrznym wyglądzie i odczuciach z montażu. Przyśpiesza się jednak bardzo płynnie i łatwo, co niezmiernie cieszy.

Twardsza mieszanka gumy robi swoje. Opona nie jest może tak komfortowa jak zwijana, jednak z drugiej strony nie jeździ się na niej tak źle jak na druciaku. Powiedziałbym że jest to coś pomiędzy, stąd każdy użytkownik powinien być zadowolony.

Twarda guma przekłada się także na trakcje. Nie ma odczucia, że klei się do nawierzchni, co może budzić pewne wątpliwości.  Nie miejcie jednak obaw, że opona będzie źle trzymała na zakrętach. Chropowata struktura bieżnika sprawia, że Ribmo poradzi sobie z największymi miejskimi zawijasami. Co więcej będzie tak nawet w deszczowych i zimowych warunkach, dzięki skośnym rowkom odprowadzającym wodę – sprawdzone!

Awaryjność – jak do tej pory na Ribmo przejechałem kilkaset kilometrów bez żadnych problemów. Nie starałem się wprawdzie jeździć po tłuczonym szkle i gwoździach, ale na miejskich drogach, wiejskich szutrówkach i podczas sporadycznych wypadów do lasu guma Panaracera radziła sobie naprawdę świetnie. Bilans kapci wyszedł na zero, a zużycie bieżnika jak do tej pory jest naprawdę marginalne. Jeśli mogę coś zasugerować to to, aby dobierać ciśnienie zgodnie z terenem po którym zamierzacie jeździć. Zbyt mocno napompowana opona podczas jazdy po żwirowej lub kamienistej drodze niekoniecznie musi być aż tak komfortowa jak myślicie. Weźcie to pod uwagę zanim wyruszycie za miasto.

Podsumowanie

Ribmo to świetna alternatywa na dziurawe i niepewne drogi. Jeśli szukacie czegoś do jazdy po mieście lub solidnej opony treningowej, to jest to wybór zdecydowanie dla Was. Nie zawiedzie Was nigdy i nigdzie, a nie za duża masa i specjalna mieszanka gumy sprawi, że będzie się jeździć naprawdę świetnie. W naszej dystrybucji opona dostępna jest w 2 rozmiarach: 26×1.75 oraz 700x35C, tak więc nadaje się zarówno do rowerów mtb, crossowych, jak i trekkingowych mieszczuchów. Cena to 115,00zł, co jest kwotą sporą, ale niewiele wyższą niż większość opon zwijanych. Nie powinniśmy zapominać jednak o tym, że Ribmo posłuży nam przy tym dużo dłużej, więc będzie to na pewno dobra inwestycja, która równocześnie oszczędzi nami wielu nieprzyjemnych chwil na trasie i podczas treningów.

Dodaj komentarz przez Facebook

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *