Złoty Accent Peak 29 Carbon

Jadąc do Wisły nie zakładałam, że zdobędę podwójny tytuł mistrzyni Polski w Maratonie MTB. Ale od początku…

Nazywam się Karolina Sowa i w tym sezonie całkowicie przerzuciłam się na szosę zostawiając za sobą kolarstwo MTB. Podczas układania planu startowego spytałam Paulinę i Pawła Bentkowskich czy mogłabym wystartować jeden wyścig MTB? Bardzo chciałam obronić zeszłoroczny tytuł w kategorii U23. Bardzo się ucieszyłam, bo dostałam od ekipy Mat Atom Deweloper Women’s Cycling Team zielone światło. Miałam pewne obawy przed startem w Wiśle, ale z drugiej strony wiedziałam, że jestem świetnie przygotowana. Dzięki uprzejmości firmy Velo, a dokładniej osób odpowiedzialnych za markę Accent zostałam wyposażona w rower Accent Peak 29 Carbon. Po roku przerwy od jazdy w terenie obawiałam się trasy w Wiśle, dlatego trzy dni przed startem pojechałam zobaczyć część trasy maratonu by ocenić braki w technice.

Gdy dojechałam do Brennej, ustawiłam siodełko i ruszyłam w teren. Na początek podjazd – naprawdę sztywny i to jeszcze po luźnych kamieniach – jak to w Beskidach. Byłam pewna, że tego nie podjadę – jednak przesunęłam się na koniec siodełka, zrzuciłam na najlżejszy bieg i udało się, wjechałam (techniki chyba jednak tak łatwo się nie zapomina). Geometria ramy i napęd Sram X01 Eagle sprawił, że podjeżdżało mi się łatwiej niż za czasów regularnego jeżdżenia na rowerze górskim. Naprawdę ogromna różnica – na plus, oczywiście.

Wyścig rozpoczął się od długiego asfaltowego podjazdu, na którym zdobyłam przewagę nad rywalkami. Ale oczywiście dalej nie było aż tak kolorowo jak zapowiadał początek. Rozpoczęły się zjazdy i okazało się, że jednak brak codziennego kontaktu z nimi spowodował, że nie zjeżdżałam tak sprawnie i szybko jak bym chciała. Zjazdy podczas wyścigu były łatwe technicznie, ale szybkie i z dużą ilością luźnych kamieni, przez co łatwo można było złapać kapcia. Koła, na których startowałam – Accent EXE są sztywne, wytrzymałe, lekkie i w przystępnej cenie. Tylne koło wyposażone w oponę Vittoria Barzo mimo kilku drobnych dobić nie przedziurawiło się, a do tego świetnie „szło” na szlaku. Moim zdaniem jest to poważna konkurencja dla popularnych crest’ów, choć jak dla mnie zdecydowanie Accenty wygrywają ten pojedynek. Ponadto w ramie Peak Carbon jest mocowanie na sztywną oś i nie ma mowy o stratach mocy. A moc tego dnia zdecydowanie była ze mną :-)

Rama dostępna jest w trzech matowych kolorach – czarny, czerwony i żółty-fluo. Malowanie jest estetyczne i nowoczesne. Jednym zdaniem super patrzeć jak polska marka rozwija się i idzie z duchem czasu!

Chciałabym ponarzekać na coś w tym rowerze, ale naprawdę nie ma nic czego mogłabym się przyczepić! Jazda w Beskidach na Accent Peak Carbon 29 dała mi sporo frajdy. Tęskniłam za wolnością blisko natury, a ten właśnie rower sprawił, że miałam ogromną satysfakcję z powrotu na ścieżki maratonu. Czułam się na nim naprawdę pewnie. Zresztą wynik mówi sam za siebie.

Taka to krótka historia jak na flagowej ramie Accenta, która otrzymała swoją karbonową wersję zdobyłam mistrzostwo Polski w maratonie MTB w elicie kobiet i w kategorii młodzieżowej.

Serdecznie pozdrawiam,
Karolina.

Dodaj komentarz przez Facebook

komentarzy

3 comments on “Złoty Accent Peak 29 Carbon

  1. Paweł 5 października 2018 at 21:07

    Ogólnie dramat z takim dobijaniem kół, które występuje, zwłaszcza, że zawodniczka pewnie ma 50 kg. Na jakim ciśnieniu jechała? Dla zawodnika 70-90kg słabo
    Jaka byłaby waga zestawu na ramie XL?

  2. Accent Team 11 października 2018 at 09:21

    @Paweł jechała na bardzo niskim ciśnieniu, na co wskazywała trasa w Wiśle :)
    Peak Carbon nie występuje w rozmiarze XL, rozmiarówka to XS-L.

  3. ewa 15 listopada 2018 at 15:21

    Myślę, że ten model i tak dał sobie radę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *