Błotnisty weekend

Kolejne dwa wyścigi za mną. W ostatni weekend startowałem w Złotym Stoku (Powerade® Suzuki MTB Marathon) i w Bielawie (Skandia Maraton – druga edycja Pucharu Polski w Maratonie). Podczas weekendu „karty rozdawała” pogoda. Błoto i zimno utrudniało rywalizację. W ramach przygotowania do etapowego wyścigu Beskidy MTB Trophy, chciałem przejechać dwa maratony, dzień po dniu. Jednak z powodu wyjątkowo niesprzyjających warunków, nie udało mi się wypełnić założonego planu.

Złoty Stok

Maraton w Złotym Stoku należał do bardzo trudnych. Kilkudniowe opady deszczu zmieniły ciężką górską trasę w prawdziwego killera. Błoto, lejąca się strumieniami z gór woda, śliskie korzenie i kamienie, sztywne długie podjazdy oraz śliskie techniczne zjazdy czekały na zawodników. Niska temperatura również nie ułatwiała rywalizacji. Pierwszy długi podjazd tuż po starcie rozciągnął i ułożył stawkę zawodników. Początkowo jechało mi się świetnie i mocno kręciłem pod górę. Jednak tuż po wjeździe w las, gdy zimna woda zalegająca trasę oblała mięśnie, mojej tempo mocno spadło. Do przodu odjechał Andrzej Kaiser z Bogdanem Czarnotą. Wyprzedzili mnie też kolejni zawodnicy Wojciech Szczotka, Tomasz Jajonek. Dalszą część trasy walczyłem z samym sobą i z zalegającym w dużych ilościach błotem. Po mimo spokojnej jazdy nie uniknąłem, wywrotki na jednym z błotnistych zjazdów. Przed półmetkiem wyścigu wyprzedziłem jadącą przede mną dwójkę zawodników – Wojciecha Szczotkę i Tomasza Jajonka, jednak liderzy Bogdan Czarnota i Andrzej Kaiser byli w tym dniu poza moim zasięgiem. Do mety dojechałem na trzecim miejscu open, pierwszym w kategorii M2.

1BJ_Zloty_Stok 7BJ_Zloty_Stok 10 BJ_Zloty_Stok

Bielawa

W niedzielę, w następnym dniu po Złotym Stoku stanąłem na starcie w Bielawie. W ramach Skandia maratonu rozgrywana była druga edycja Pucharu Polski w Maratonie MTB. Na starcie nie miałem najlepszego feelingu Czułem się zmęczony, nogi miałem kompletnie sztywne i poobijane. Niska temperatura (7°) na starcie, porywisty wiatr i ciemne chmury na niebie nie wpływały pozytywnie na moje samopoczucie. Ze względu na te okoliczności postanowiłem, że będę się starał jechać równym tempem. Chciałem dojechać do mety, aby zebrać, chociaż kilka punktów do klasyfikacji Pucharu Polski. Wystartowałem bardzo spokojnie. Początkowo wszystko szło po mojej myśli, jechałem w okolicach piątej pozycji OPEN z niewielką strata do czołówki (30sek. po pierwszej godzinie jazdy). Wraz z przejeżdżanym dystansem, ilość błota rosła, a niska temperatura skutecznie wysysała energię ze mnie. Po dwóch godzinach jazdy byłem już mocno wypalony i zmarznięty. Po wjeździe na drugą pętlę trasy (druga godzina wyścigu), postanowiłem się wycofać. Do mety zjechałem asfaltem.

13 BJ_Bielawa 17 BJ_Bielawa

Najbliższym moim startem jest wyścig XC z kalendarza PZKOL z cyklu Puchar Szlaku Solnego, który odbędzie się w Toporzysku.

Dodaj komentarz przez Facebook

komentarzy

1 comment on “Błotnisty weekend

  1. Świder 28 maja 2010 at 12:41

    Bardzo lubie czytać realacje zawodników DSR z maratonów. Widać z nich, że nawet Ci z czołówki mają chwilę słabości, muszą walczyć ze sprzętem, tak jak każdy inny z maratońskiego peletonu, czasami nawet zejść z trasy przed końcem wyścigu. Trzymam kciuki za kolejne udane starty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *