Zawodnicy CCC Sprandi Polkowice zdominowali rywalizację w wyścigu otwierającym sezon kolarski w Polsce, „Ślężańskim Mnichu” w Sobótce. Po trzecie z rzędu zwycięstwo sięgnął Paweł Franczak, a drugi był Frantisek Sisr. Na trzecim miejscu zameldował się Michał Podlaski z teamu Voster Uniwheels.
„W odjeździe mieliśmy Kamila Gradka, który naszym zdaniem był najszybszym w tej grupce. Mogliśmy zatem jechać w komforcie, w peletonie. Natomiast Wibatech nie miał nikogo w prowadzącej „trójce” , więc musiał przejąć na siebie ciężar pogoni” – opowiada Paweł Franczak. „Kamil wiedział, że jest nas wielu w grupie zasadniczej, więc w pewnym momencie przestał dawać zmiany i czekał na finisz. Niestety przy wjeździe do Sobótki, upadł i stracił szansę na walkę o zwycięstwo.”
Fot. CCC Sprandi Polkowice
„Na przedostatnim podjeździe zaatakowaliśmy w czterech z naszej ekipy. Doścignęliśmy Jakuba Kaczmarka, ale z przodu wciąż był Michał Podlaski. Wydawało się, że jest bardzo blisko i że zaraz go dościgniemy, ale okazało się, że zostawił jeszcze trochę sił na końcówkę. Koledzy spisali się jednak na medal, jechali mocno do samego końca i doszliśmy Podlaskiego tuż przed kreską. Mi pozostało tylko wykończyć ich pracę sprintem. Uzgodniliśmy z zespołem, że jeśli będzie taka możliwość, to drużyna będzie jechać na mnie na finiszu, bym mógł wygrać w Sobótce po raz trzeci z rzędu. Niedawno się dowiedziałem, że jeszcze nikt w historii wyścigu tego nie dokonał, więc miło, że mogę jako pierwszy pochwalić się takim osiągnięciem.”
Tak z kolei skomentował ze swojej perspektywy przebieg wyścigu trzeci zawodnik – Michał Podlaski:
„Na drugiej rundzie oderwała się grupa około 20 zawodników. Ja kontratakowałem z peletonu i doskoczyłem do niej. Czułem się naprawdę dobrze i wiedziałem, że muszę tę dobrą dyspozycję wykorzystać. Kiedy nasza przewaga zaczęła maleć, postanowiłem spróbować ataku. Tak też zawiązała się nasza 6-osobowa ucieczka. W połowie wyścigu zdecydowaliśmy się podkręcić tempo, zaatakował Kamil Gradek, skoczyłem za nim ja i Kuba Kaczmarek i zostaliśmy w trójkę na czele.
„Finisz był bardzo ciężki, lekko pod górę i pod wiatr, a pogoń czaiła się za nami. Niecałe 3 km do mety zaatakowałem na solo. Mocno wierzyłem, że uda mi się dojechać po zwycięstwo, ale ekipa CCC miała siedmiu czy ośmiu mocnych zawodników do gonienia. Złapali mnie na samej końcówce – niedosyt jest, ale równocześnie bardzo się cieszę z podium na pierwszym polskim wyścigu. Dziękuję całej ekipie, bo wiedziałem, że nie jadę w tym wyścigu sam!”
Swój wynik Michał Podlaski zadedykował Panu Ryszardowi Roczniakowi – prezesowi firmy Voster, który obchodzi dzisiaj urodziny. Najlepsze życzenia od całej ekipy!