Naprawdę myślisz, że umiesz jeździć rowerem?

Dla większości z nas nauka jazdy na rowerze kończy się bardzo wcześnie, bo wraz z nabyciem umiejętności utrzymywania równowagi. Moment odkręcenia już niepotrzebnych bocznych kółek to dla kilkuletniego dziecka niezwykle ważny moment w życiu, bo od teraz będzie jeździło „jak dorośli”, a dla jego opiekunów ulga związana z odstawieniem kija od szczotki z którym nie będą już musieli biegać za rozpędzonym maluchem.

„Jazdy rowerem się nie zapomina” głosi życiowa prawda i trudno się z nią nie zgodzić. Wystarczy wsiąść, nacisnąć na pedały, utrzymać równowagę… i jechać. Nie ma też wielkiej filozofii w skręcaniu kierownicą i naciskaniu na dźwignie hamulcowe.

A jednak rowerowi eksperci szybko nas przekonają, że tą pozornie łatwą umiejętność powinniśmy doskonalić jeśli chcemy efektywnie i przede wszystkim bezpiecznie poruszać się na bicyklu. Zapaleni rowerzyści trenują na rowerze nie tylko wytrzymałość i siłę ale również technikę jazdy.

Najbardziej wytrzymały zawodnik ze stalowymi płucami niewiele zdziała jeśli nie potrafi płynnie przejechać po korzeniach, czy pokonać ciasnego zakrętu. Nawet jeśli nie mamy ambitnych planów startów w zawodach, a naszym celem nie jest zjechanie ze Śnieżki, czy robienie salt na hopkach i zaliczamy się raczej do kategorii rowerzystów „niedzielnych”, warto skorzystać z rad doświadczonych cyklistów. Okazuje się bowiem, dzięki odpowiedniej technice, a nie tylko sile możemy zajechać dalej!

Bardzo pożądaną umiejętnością jest prawidłowa zmiana biegów. Aż trudno uwierzyć, że w czasach, gdy niemal wszyscy mają rowery z przerzutkami, tak wiele osób zupełnie sobie z tą czynnością nie radzi. Do większości rowerów montuje się trzy biegi, czyli tarcze zębate (inaczej zębatki) o różnych wielkościach z przodu i od sześciu do dziewięciu z tyłu. Najmniejsza przednia tarcza to bieg pierwszy i służy do podjeżdżania. Współpracuje ona z trzema lub czterema największymi zębatkami z tyłu.

Dla niewprawnego rowerzysty najtrudniejsze jest zapamiętanie, a potem stosowanie reguły, by nie krzyżować ze sobą biegów, czyli nie używać największej lub najmniejszej tarczy z przodu i z tyłu. W takim wypadku łańcuch jest prowadzony krzywo, niszczy się i uszkadza zębatki. Na szczęście większość manetek posiada wskaźniki zmiany biegów, które ułatwiają zmianę przełożeń. Jeśli więc z przodu (manetka po lewej stronie kierownicy) jedziemy na jedynce pod górę, to wiadomo, że z tyłu możemy użyć przełożeń od pierwszego do czwartego.

Równie ważna, jak odpowiedni dobór przełożeń, jest umiejętność płynnej zmiany biegów. Zaawansowani rowerzyści wymienią kilka żelaznych zasad: po pierwsze zawsze należy zmieniać biegi w sposób płynny pedałując – nigdy „na sucho”, bo grozi to zerwaniem linki, a w najgorszym razie uszkodzeniem przerzutki. Często niewprawieni rowerzyści popełniają błąd, który polega na tym, że, gdy po bardzo szybkim zjeździe nagle pojawia się ostry podjazd, zbyt późno redukują przełożenia. By nie wypaść z rytmu, mocno naciskają na pedały, a jeśli dzieje się to w momencie przeskakiwania łańcucha na większe zębatki, słychać nieprzyjemny dla ucha chrzęst, który konsekwencji może doprowadzić do uszkodzenia tarcz zębatych lub zerwania łańcucha. Dlatego dobrze się przygotować do zmiany przełożeń odpowiednio wcześniej i nie kręcić manetkami w ostatniej chwili. Obecnie mamy do wyboru dwa rodzaje manetek: obrotowe (zwane w żargonie gripami, przypominające dźwignię gazu w motocyklach) i cynglowe (obsługiwane za pomocą kciuka i palca wskazującego. Te drugie są bardziej popularne i montuje się je głównie do rowerów górskich, natomiast gripy spotkać możemy w bicyklach miejskich i turystycznych.

Niezwykle istotną umiejętnością jest prawidłowe hamowanie. Nie wystarczy po prostu nacisnąć na dźwignie hamulcowe. Trzeba to robić z wyczuciem i w odpowiednim momencie. Jeśli zahamujemy zbyt gwałtownie, doprowadzimy do zablokowania kół, co skończy się albo lotem przez kierownicę, albo w najlepszym razie zablokowaniem koła, wpadnięciem w niekontrolowany poślizg i upadkiem. Zawsze naciskajmy na obie klamki hamulcowe – to pozwala utrzymać stałą kontrolę nad rowerem podczas zjazdu. Niektórzy mają opory przed używaniem przedniego hamulca, bo myślą, że pofruną do przodu. To nieprawda! Przedni hamulec jest bardzo ważny. Dla utrzymania stabilności na większej stromiźnie dobrze jest podnieść się z siodełka i delikatnie przechylić ciężar ciała do tyłu.

Inne złote zasady mówią, by nie hamować na zakrętach. Lepiej i bezpieczniej zrobić to tuż przed, na prostej. Natomiast rowerzyści górscy powinni zapamiętać, by nie naciskać klamek na trudnej nawierzchni, przede wszystkim śliskich korzeniach i luźnych wystających kamieniach. Lepiej po prostu skupić się na przejechaniu niebezpiecznego odcinka, a hamować tuż po nim.

PS Nie tego szukasz? Zobacz też pozostałe porady serwisowe: tag warsztat.

Dodaj komentarz przez Facebook

komentarzy

19 comments on “Naprawdę myślisz, że umiesz jeździć rowerem?

  1. agaszzz 7 sierpnia 2009 at 10:49

    czy to na prawdę bezpieczne z tym przednim hamulcem?

  2. Darth 10 sierpnia 2009 at 16:12

    Ja hamuje tylko przednim, chyba że to zjazd to dociążam tylnim tył.

  3. Jakubbo 11 sierpnia 2009 at 11:48

    Jazda bez używania przedniego hamulca jest bardzo niebezpieczna- wiem to z własnego doświadczenia. Kiedyś, na szybkim zjeździe zahamowałem tylko tylnym. Efekt: całe koło razem z oponą i dentką do wymiany, a ja i tak przejechałem dalej. Przedni hamulec daje możliwość natychmiastowego zatrzymania roweru nawet przy dużej prędkości. Trzeba być jednak bardzo ostrożnym. Musisz mieć wyczucie. Najlepiej poćwicz używanie przedniej dźwigni przy niższych prędkościach. Tak jak to opisano w artykule, warto jest przechylić się do tyłu, aby nie przelecieć przez kierownicę, ale także po to, aby nie podnosić tylnego koła, które też hamuje.

  4. Janusz 11 sierpnia 2009 at 12:50

    Puki jeszcze miałem przedni hamulec to głównie jego używałem jako hamulca zasadniczego wspomaganego tylnym teraz niestety nie mam już przedniego już mało kiedy używam rowera bo bez przedniego robi się nie bezpiecznie na samym tylnym droga hamowania potrafi się wydużyć conajmniej 5 krotnie

  5. wilkolak69 13 sierpnia 2009 at 09:05

    siema,
    artykuł fajnie opisany i dosyć mądrze.
    a co do tytułu – tak _umiem jeździć na rowerze ale nadal się uczę ;]
    pozdrawiam.

  6. Marecki 20 listopada 2009 at 18:59

    Ja hamuje tylko przednim nie zależnie od prędkości, nie zużywam nie potrzebnie tylnej opony a i hamowanie jest dużo skuteczniejsze.
    Pozdrawiam.

  7. robi 28 maja 2010 at 01:40

    skomentuje fragment z :” po pierwsze zawsze należy zmieniać biegi w sposób płynny pedałując – nigdy „na sucho”, bo grozi to zerwaniem linki, a w najgorszym razie uszkodzeniem przerzutki. Często niewprawieni” mam ten problem jak chce przerzucić przerzutki np:4 na 5 to robią mi się automatyczne przerzutki nie chce zaskoczyć na 4 tylko zaraz wskakuje na 5 próbowałem wyregulować ale efektów nie było. Jak macie jakom poradę jak to naprawić to piszcie help

  8. kompilator 28 maja 2010 at 13:12

    ciężko stwierdzić na odległość. Może być brudny pancerz linki albo krzywy hak przerzutki. Najlepiej idź do serwisu.

  9. 3D 5 marca 2013 at 20:22

    Leje z arta jak i komentarzy.

    First bezpieczeństwo to tarczówki – vbreki najbardziej popularne to jedna wielka kupa i powiem tak ! rzadko używa się przedniego hamulca czyli prawie wcale.

    Ja przerzutek nigdy nie zmieniam bo mi to nie potrzebne jadę na prawie najciężkszych biegach nawet pod górkę i jest pro.

    Jak rower to tylko MTB, szosówki i inne to szit.

    Wymijanie im więcej tym się bardziej szkolisz jeździć np. po uliach by łatwo potem wymijać ludzi manewrować ogólnie. : )

    Więcej info – 56 45 125 piszcie na gg to Wam co nieco poradzę.

  10. anty 3D 16 marca 2013 at 14:09

    3D po tym co napisałeś to ja nie chciałbym od ciebie żadnej porady !!!

  11. turysta 16 czerwca 2013 at 23:35

    Witam :) Na rowerze jezdze prawie codziennie (5X w tygodniu przynajmniej po szosie). Jesli chodzi o zmiane przelozen, to o przelozenia trzeba dbac tzn. po kazdej wiekszej ulewie, gdy zachlapiemy łańcuch, zębatki, przerzutki, nalezy je wyczyscic z blota, czy zaschnietego kurzu zmieszanego z woda i smarem, mozna normalnie wyczyscic pierwsze woda z plynem do mycia naczyn, podłóg itp. najlepiej szorowac szczoteczka do zebow(stara, nie swoja ) pomiedzy zebami i lancuch, na koniec przemyc lancuch i zeby benzyna ekstrakcyjna. Po wyschnieciu lanucha, przerzutek, nalezy lancuch naoliwic, smarami do lancuchow, bron Boże WD40 itp, jesli nie ma mamy specjalnego smaru a jezdzimy po szosie, to moze olej maszynowy, lub olej przekladniowy, po kropli na kazde ogniwo, po nasmarowaniu, najlepiej pokrecic pedalami, zeby lepiej smar doszedl i odstawic rower na noc. O Linki tez trzeba dbac puszczajac na nie olej ten co do lancucha po kropli lub dwie, zeby byly naoliwione, oprocz tego po kropli przynajmniej dwa razy w miesiacu na nity, wszystkie od klamek hamulcowych, przerzutki tylnej i przedniej, wpóścić po kropli oleju do tych srubeczek pzy hamulcach. Nadmiar smaru nalezy tal pół godziny po oliwieniu wytrzec, zeby sie kurz nie zbieral. Jesli ladna pogoda, to lancuch nalezy dooliwic rowniez przynajmniej dwa razy w miesiacu.
    Ważnym alementem jest zmiana przelozen np jak mamy 7 przelozen to nalezy je ustawiac 1 przod z 1,2,3 tył najlepiej współpracuje, 2P z 2,3,4,5 tyl i 3P z 3,4,5,,6,7 tyl, oczywiscie pedalujac, jak i nie zylowanie na starcie, najlepiej jak konczymy jazde zmienic zeby byly przelozenia 1:1, albo mozna jeszcze ruszac zeby nie niszczyc przelozen i korbowania 1:do3 lub 2:2 maksyalnie. Dbajac tak o rower podzespoly powinny dluzej wytrzymac. Czasem sie moze zdarzyc ze przerzutka sie zatnie i nie bedzie chciala szybko wskoczyc to nalezy wrocic do tej co byla, bardziej przyspieszyc i wrzucic jeszcze raz szybkim ruchem pokretla na te co chcemy miec.
    HAMULCE nalezy dbac o ich stan, tak by jezdzilo sie bezpiecznie, klocki zuzyte wymienia, tak ustawiac by przy duzej predkosci zdolac jak najszybciej zatrzymac rower. Jesli chodzi o technike hamowania to nalezy hamowac impulsywnie delikatnie w mokrych warunkach, szczegolnie gdy zjezdzamy ze stromej gory, jak po zakretach, gdy lezy zwir i piasek nalezy uzywac wiecej tylu z czuciem, tak aby nie wcisnac przodu na skreconym kole na sliskeij nawierzchni, lub zwirowej. Na czystej drodze, jadac z gory nalezy hamowac gdy chcemy sie zatrzymac dwoma hamulcami impulsywnie lub delikatnie rowno wciskajac hamulce i pod koniec wciskajac do konca. Na ostrych zakretach nalezy nie skrecac wiele kierownica lecz bardziej cialem, tzn chcemy jecha wprawo przechylamy sie w prawo ustawiajac pedal od korbowania z prawej strony by byl w gorze i wtedy napewno nie zahaczymy o ziemie, jesli skrecamy w lewo to odwrotnie, pedal do gory z lewej strony tak by nie zaczepic o alsfalt.
    Wybierajac sie w dalsza podroz, lub nawet po okolicach swoich stron, nalezy miec pompke, klucz do kol najlepiej dwa, by rowno sruby wykrecac, klucz do klockow hamulcowych, gdybysmy starli hamulce, dętkę lub latki i klej wulkanizacyjyn, srubokret plaski lub krzyzakowy i male kombinerki, gbybysmy chcieli sobie np linke od hamulca przytrzymac, zeby nam nie uciekla, bez tych narzedzi nie ma co sie wybierac w droge. Bardzo wazna rzecza jest rowniez dbanie o cisnienie kół, nalezy tak pompowac, by opona byla twarda, nie dalo jej sie ugiac palcami, wtedy bedzie sie lepiej toczyc i tak samo rower bedzie lzej i szybciej jechal. Rower w pogodne dni nalezy myc przynajmniej dwa razy w miesiacu, plynem do naczyn lub podłóg, na koniec mozna go wypolerowac, by poprawic wyglad wizualny i tym samym dbac o lakier. Obity, zadrapany lakier nalezy co jakis czas malowac, po ty by sie nam korozja nie zrobila. Dbajac o rower dbamy o siebie, o swoje bezpieczenstwo. Pzdrawiam wszystkich maniaków rowerowych. :)

  12. brennt 20 czerwca 2013 at 15:26

    w sumie to sie zgadzam, ale nie przesadzaj z ta higiena roweru :) jak ktos 1-2 razy w tygodniu jezdzi po godzince, to nie musi za kazdym razem czyscic lancucha, zebatek i oliwic hamulcow… :D to tak jakbys w samochodzie olej i rozrzad wymienial po kazdej dluzszej podrozy

  13. turysta 21 czerwca 2013 at 22:36

    Nie oliwic hamulce, bo hamulców sie nie oliwi, tylko linki od hamulcow, co jakis czas, zeby nie rdzewialy i lekko chodzily. Ja pisalem jak ktos jezdzi codziennie, to wtedy wiadomo trzeba czesciej czyscic podzespoly, oczywiscie wszystko zalezy od pogody, bo jesli jest goraco, jezdzisz po asfaltach, to nawet nic nie trzeba czyscic miesiac, lecz gdy zlapie cie deszcz to, kałużę, bloto, wszystko osiada na lancuchu i zebatkach, to wtedy warto przeczyscic, oczywiscie w sloneczny dzien, bo jak z dnia na dzien jest mokro to nie ma najmniejszego sensu. Jesli jezdzisz malo to zgadzam sie wystarczy raz na miesiac umyc rower, a jak codziennie to przynajmniej 2-razy w miesiacu, bo to by zmyc zalefajacy kurz, ktory niszczy lakier i czesci ruchome :) Ja codziennie przejezdzam po 50km, zajmuje mi to do 2- godzin zalezy od wiatru, lecz jesli jest ok pogoda to spokojnie 1,5 godziny :) tylko wtedy trzeba drzec na rowerku 40km/h na prostej, z gorek i ponad 60 sie jedzie. Jezdze oczywiscie na rowerze turystycznym, kola mam 28” 700X32c i w miare sprawnie sie na nich jedzie i 40 dyszki da sie utrzymac na prostym, normalne tempo bez pospiechu jadac tak zeby sie nie zmeczyc to trzymam 30km/h ;D:D
    Miłego podróżowania pozdrawiam :):)

  14. kotlet 9 lipca 2013 at 00:08

    no, zajebiście. lubię tak, mam zapytanie w google, drugi wynik i już wiem wszystko. dzięki.

  15. mk 22 lipca 2013 at 23:23

    Ad. turysta. Nie rozumiem dlaczego nie można używać WD40 do smarowania łańcucha. Co pewien czas psikam i potem nic nie skrzypi. Dzięki za wyjaśnienie.

  16. sitko 13 października 2013 at 19:22

    ja to jeżdżę na przedniej dwójce i ruszam od 4 do 7 stopniowo przerywając pedałowanie od czasu do czasu najczęściej na płaskim, a efekt to 40 km/h nawet na dystansie kilka kilometrów, przez teren niezabudowany kłopot jest wtedy jeśli wjeżdżam na nachyloną drogę i chcąć utrzymać prędkość to zmieniam 1 tylni bieg na lżejszy i próbuję pokonać chopek jeśli mam przyspieszanie i kadencja jest za wysoka to zmieniam na wyższy bieg tylni i tak oto jeżdżę po drogach wojewódzkich bo nigdzie indziej się nie da w naszym kraju jeśli chodzi o drogi samochodowe. Jeśli ruszam pod górę to jadę od najniższego biegu i jeśli mam przyspieszanie to zmieniam na wyższy bieg oczywiście tylnie i powoli przyspieszam, ciągle pedałujac bo taka zasada chociaż trochę mnie się biegi blokują, a jak się męczę to nie przejmuje się tym i jadę dalej, ale tez ważne jest dla mnie to aby nie przyspieszać zbyt szybko i nie jechać ciągle na siłę z wyjątkiem gór hehe

  17. gromits 24 marca 2015 at 09:38

    „natomiast gripy spotkać możemy w bicyklach miejskich i turystycznych.”
    Co za bzdura! Od lat śmigam na „gripach” w XC i jak dla mnie jest to jedyne słuszne rozwiązanie. Oczywiście „cynglowe” też są ok, ale wg. mnie jest to kwestia osobistych upodobań, a nie rodzaju roweru i jakiego typu stosuję się do niego manetki.

    Jeden lubi jak mu cyganie grają, a inny jak mu nogi śmierdzą :o)

  18. twister 13 sierpnia 2015 at 10:21

    mam 30 lat i tez nie umiem i wiesz co ? mam to w dupie :) na rolkach za dzieciaka to zasuwalem sporo ale na rowerze nie specialnie mi sie chciało uczyc :P

  19. Rysiek 23 sierpnia 2016 at 09:51

    Naprawdę nie umiemy jeździć, bo tak naprawdę jeździć umiał Martyn Ashton. Uwielbiam filmiki z jego popisami, ale nikt nie chciałby tak przerwać kariery. I mimo, że podziwiamy jego powrót, hart ducha, to powstrzymujemy się przed doskonaleniem umiejętności, które wymaga zbyt wielkiego ryzyka. Martin umiał już chyba wszystko, ale chciał więcej. Jeśli powiesz sobie „nie udało się” i idziesz dalej, to ok, parę siniaków i obtarć się wygoją, ale rdzeń się nie zrośnie. Więc wolimy nie umieć za bardzo.
    Co do porad zamieszczonych tutaj, to są porady dla początkujących rowerzystów, a pierwszą, którą zaawansowani podważają to ta o hamowaniu obydwoma klamkami (ja też tak często robię) naprawdę mocne (awaryjne) hamowanie odbywa się wyłącznie przednim hamulcem, bo tylne koło jest wówczas całkiem odciążone i jedyne co może, to zatrzymać się, nawet przy lekkim dociśnięciu klocków. Oczywiście ciało trzeba wówczas przesunąć ZDECYDOWANIE (a nie delikatnie) do tyłu, aby dociążyć tył ile się da.
    Zmiana przerzutki pod obciążeniem jest niestety często koniecznością, bo górki nie mają zawsze jednakowego nachylenia, my nie zawsze ocenimy przed wjazdem nasze możliwości, a czasem pokonujemy hopkę z rozpędu na dużej kadencji i wtedy na jednym krótkim podjeździe przyjdzie nam zmieniać beg kilka razy – oczywiście pod obciążeniem, bo odpuszczenie na podjeździe (choćby na czas zmiany) równa się nieodwracalnej stracie energii (czyt. prędkości).
    Jazda na przekosie, to rzadsza konieczność, ale znów na końcówce podjazdu często nie warto zmieniać przedniej zębatki, bo wiąże się to z koniecznością zmiany tyłu o jeden lub dwa biegi, co zawsze zaburza rytm i znów prowadzi do straty. Więc jedziemy na tym 2-1 kawałek, bo tak wychodzi i nie ma co płakać. oczywiste jest, ze unikać tego trzeba jako techniki standardowej i pewnie lepiej zmienić przód zawczasu. Nie da się gdy „ścianka” następuje po szybkim zjeździe – albo się nie rozpędzimy, albo przekos, albo manipulacje w połowie podjazdu. Często przekos jest wyborem optymalnym.
    Piszesz „przygotować do zmiany przełożeń odpowiednio wcześniej”. czyli co? Na dole jechać na kadencji 200? 300? ( bo 34-28, przy prędkości 50 km/h to jest właśnie 328 rpm dla kółka 700x23c). Nie pedałować do prędkości 20 km/h? (bo przy podanym przełożeniu to jest akurat 115 rpm). Zmiana biegów pod obciążeniem est niestety potrzebna, a świadomość, że napęd zużywa się wówczas dużo bardziej trochę przykra, zatem lepiej tę hopke pokonywać (na odcinku, gdzie dokonujemy zmian przełożeń) na dużej kadencji.

    Hamowanie na zakrętach :) Wszystko prawda, szczególnie gdy na asfalcie piasek lub woda, a opona całkiem gładka. Przekonałem się boleśnie kilka razy, moje ubranie i skóra też. Nikt nie umie jeździć idealnie, może z wyjątkiem Martyna Ashtona.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *