Norweski wojaż krajobrazowo-rybołowiecki ;)

A. D. 2009 spędzając wakacje w Grytestrandzie- małej miejscowości w Haram Komune w Norwegii nieopodal Alesundu, ja i moja druga połówka postanowiliśmy objechać na rowerach cały półwysep na którym znajdowała się nasza baza.

Długość wyprawy to na oko jakieś 40 kilometrów http://maps.google.com/maps/ms?ie=UTF&msa=0&msid=218099904852336953866.0004aab2f650f2a356b39
Nie jest to może powalający dystans, ale celem wyprawy nie była tylko jazda sama w sobie, lecz także podziwianie i fotografowanie widoków, jak również zatrzymywanie się i łowienie w każdym nadającym się do tego miejscu. Doliczyć do tego należy również nieznajomość trasy (jechaliśmy „na żywioł”), oraz często bardzo strome podjazdy charakterystyczne dla terenów górzystych. Kolejnym minusem były pożyczone i nie do końca dopasowane do naszych potrzeb rowery. Długie postoje wędkarsko- fotograficzno- wypoczynkowe rekompensowały jednak trudy podróży i pozwoliły zachować siły po tej całodziennej wyprawie. Trasa przebiega zgodnie z wygodną asfaltową drogą opasającą cały półwysep. Wewnątrz lądu podziwiać można wspaniały krajobraz górski, zaś obracając głowę w drugą stronę obserwować możemy wybrzeże fiordu a miejscami i otwartego morza.

Krótki czas wędkowania w jednym miejscu, brak doświadczenia w doborze odpowiednich przynęt i sprzętu wędkarskiego rekompensuje bogactwo ryb Morza Północnego. Udało nam się złapać kilka makrel i dorszy, z czego 4 ryby były jak na mój gust sporych rozmiarów i wystarczyły na kilka obiadów. Najtrudniejszym odcinkiem wydaje mi się teren od Brattvagu, aż do wąskiej szyi łączącej półwysep z resztą lądu. Z początku droga powoli wspina się w górę, aby po chwili skoczyć bardzo stromo w górę na długim odcinku. Ten fragment trasy posiada niewiele miejsc nadających się na odpoczynek i wymaga naprawdę dobrej kondycji. Droga ta doprowadza do znajdującego się dość wysoko tunelu wydrążonego we wnętrzu góry. Ciągnie się on kilka kilometrów i nie jest idealnie równy- zdarzają się delikatne podjazdy pod górę

Autor: Łukasz Guc

Dodaj komentarz przez Facebook

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *