[TEST] Panaracer Gravelking Mud

Oponę Gravelking miałem okazję testować już jakiś czas temu. Wrażenia były jak najbardziej pozytywne, dlatego gdy dowiedziałem się że japoński producent wypuścił także wersję Mud od razu wiedziałem że chcę ją sprawdzić. Czy wypadła równie dobrze jak Gravelking SK? Przeczytajcie sami.

Już sam dodatek „Mud”, który zlazł się w nazwie świadczył o tym że nie będzie to typowa opona na ładną pogodę i jazdę po suchych oraz sypkich drogach. Świadczył o tym chociażby agresywny bieżnik, który sugerował że opona nada się idealnie do jazdy nie tylko po błocie ale także i po śniegu.

Przejdźmy do konkretów. Gravelking Mud występuje na stronie producenta w 2 rozmiarach: typowo przełajowym 700x33C oraz szerszym, a co za tym idzie bardziej komfortowym – 700x35C. W ofercie jest tylko wersja zwijana, która wyposażona została w cały szereg technologii stosowanych przez japońskiego producenta już od wielu lat. Mowa tu o:

  • Anti-Flat Casting – specjalna warstwa chroniąca przed przebiciami i rozcięciami
  • Advanced Extra Alpha Cord – bardzo gęsty i poskręcany oplot zapewniający niską masę oraz ochronę przed przetarciami i rozcięciami
  • ZSR Natural Compound – wytrzymała mieszanka gumy o niewielkich oporach toczenia i doskonałej przyczepności.


Dość mocno w oczy rzuca się tez bardzo niska waga opony: 300 g (700×33C) oraz 360 g (700x35C). Moje zdumienie było spore kiedy okazało że egzemplarze, które trafiły się mi do objeżdżenia były łącznie o prawie 100 g lżejsze niż podaje producent. Oczywiście może wynikać to z faktu, że testowałem przedprodukcyjną partię opon ale wynik i tak robił wrażenie. Co do samego wykonania nie mam żadnych zastrzeżeń. Japoński producent od wielu lat cechuje się bardzo wysoką jakością produkcji, którą nie raz miałem już okazję sprawdzić.

To wszystko tylko teoria. Czy zgodnie ze specyfikacją otrzymujemy lekką, wytrzymałą i dobrze trzymającą oponę na trudne warunki? Odpowiedź brzmi – TAK! Przemawia za tym kilka faktów:

Waga – jak wspomniałem już wcześniej jest ona bardzo niska. I nie są to tylko wskazania ale subiektywne odczucia. Rower naprawdę bardzo szybko przyśpiesza, zarówno podczas jazdy jak i podczas ruszania od zera. Niewielkie są także opory toczenia dzięki czemu możecie się spodziewać wyższych średnich prędkości.

Trzymanie – dobrze, powiecie niskie opory toczenia, to pewnie mała powierzchnia kontaktu, a co za tym idzie – słabe trzymanie. Nie do końca….. Dzięki odpowiedniej mieszance gumy – z jednej strony miękkiej a z drugiej odpornej na ścieranie – opona bardzo dobrze trzyma się drogi. Fakt, że sporo jeżdżę po asfalcie, ale stwierdziłem że grzechem nie byłoby sprawdzić Gravelkinga Mud w terenie. Zapuszczałem się zatem na leśne ścieżki aby sprawdzić jego możliwości. Oczywiście w przypadku opony przełajowo-terenowej na trzymanie (w szczególności) zakrętów wpływa w bardzo dużym stopniu ciśnienie dlatego starałem się pompować dokładnie tyle ile zaleca producent, czyli około 4 bary. Sprawiło to, że opona radziła sobie naprawdę świetnie, a ja (odpukać) ani raz nie leżałem w mokrym błocie chociaż przyznam że przełajowiec ze mnie żaden. Kolejna sprawa to oczyszczanie bieżnika. Jest on nas tyle rzadki że bardzo szybko czyści się z błota i dzięki temu mógł on wgryzać się w kolejne km drogi. Widać że ktoś projektanci podeszli poważnie do tematu i przyłożyli się do jego ułożenia oraz struktury.

Na osobny akapit zasługuje zachowanie na śniegu. Nie wiem czy pamiętacie zeszłoroczny atak zimy w listopadzie, kiedy na drogach dosłownie wszystko stanęło. Byłem wtedy tym „szczęśliwcem”, który wybrał się do pracy na rowerze. Do dziś dziękuje, że miałem wtedy założone na kołach testowane Gravele Mudy. „Odpuściłem” ciśnienie na 3 atmosfery i w jednym kawałku bez tzw. „pocałowania asfaltu” wróciłem bez większych problemów do domu. Teraz kiedy zima zagościła się już na dobre coraz częściej zapuszczam w zaśnieżony las, gdzie gumy radzą sobie równie dobrze.

 

Wytrzymałość – stwierdzicie – niska waga + miękka guma…. to na pewno opona już starta a ja miałem z 5 kapci. Otóż trochę Was zaskoczę. Odkąd jeżdżę na Gravelkingach Mud od października to nie złapałem ani jednego kacia. Oczywiście nie bez znaczenia jest fakt, że staram się trzymać cały czas zalecanego ciśnienia, co sprowadza się do dopompowywania opony około raz w tygodniu. Jeśli chodzi o stan to po około 600km również nie widać znaczącego zużycia ani zacięć. Opona nie wygląda już wprawdzie jak nowa, ale na pewno jest ona bliżej początku niż końca swojej (mam nadzieję długiej) drogi.

Podsumowując. Gravelking Mud to naprawdę przemyślana opona o świetnych parametrach, która doskonale sprawdzi się do jazdy w trenie lub kolarstwa przełajowego. Jak widać została doceniona nie tylko przez takich amatorów jak ja, bo w nadchodzącym sezonie będzie ścigał się na nich team Panaracer/Stan’s NoTubes p/b Bicycle X-Change – https://www.panaracer.com/news/detail.php?id=9 . Sugerowana cena detaliczna opony to 175 zł.

Dodaj komentarz przez Facebook

komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *